wtorek, 22 października 2013

LAMPY: SHISHA II

W aranżacji wnętrz wielką rolę pełni dobór źródeł światła. Lampy mogą być ozdobą samą w sobie, a nawet narzucić określony styl pomieszczeniu. Ich doborowi poświęciliśmy więc sporo uwagi i - co tu ukrywać - środków. Tak naprawdę właśnie od poszukiwań lamp zaczęła się nasza przygoda z designem. Okazało się przy tym, że by osiągnąć zamierzony efekt nie zawsze trzeba sięgać po produkty znanych światowych marek, sygnowane nazwiskami wiodących projektantów. Także w budowlanym markecie można znaleźć coś ciekawego. Takiej właśnie lampie poświecimy dziś na prośbę naszej Stałej Czytelniczki parę słów. A zatem przed Państwem lampa dnia: 

SHISHA II z Leroy Merlin.  

Lampa ta po otwarciu sporego pudełka wygląda, jak... jak balistyczna głowica samosterująca.
Fot. Akcja migracja

To jednak tylko pierwsze wrażenie. W odróżnieniu od głowicy balistycznej, wyposażona w długi łańcuch Shisha II może posłużyć za ozdobę wysokich nawet pomieszczeń inspirowanych bliskowschodnimi tradycyjnymi wnętrzami. Może także stanowić orientalny akcent, "kontrapunkt" dla surowych prostych form (tak będzie w naszym przypadku).
Fot. Akcja migracja

System mocowania sprawia dobre wrażenia i nie wymaga tradycyjnego haka, lecz dwóch kołków w suficie o dopasowanym do listwy mocującej rozstawie. Kołki muszą być mocne, lampa jest bowiem w całości z metalu, więc swoje waży. 
Fot. Akcja migracja

Całość jest wykonana dość solidnie, choć jednocześnie sprawia wrażenie rzemieślniczej roboty. Nie należy więc spodziewać się laserowej precyzji wyciętych w korpusie otworów. Dodaje to lampie nieco autentyczności.
Fot. Akcja migracja

Większy efekt możemy uzyskać montując kilka takich lamp. Choć taki zabieg wymaga już sporego pomieszczenia, to jednak wówczas bliżej do pierwowzoru...
Fot. Akcja migracja

I jeszcze jedno, Shisha II wyposażona jest w solidny metalowy szpic, który z racji jej wielkości, wyjąwszy naprawdę wysokie pomieszczenia, dyndać będzie dość nisko - wysocy, uwaga na głowę!

sobota, 19 października 2013

NA SPACERZE

Nareszcie weekend!! Czas na długi spacer z psami, zwłaszcza, że pogoda dopisuje, no i maluchy mają strasznie dużo energii .

Fot. Akcja migracja
A jeśli o psach mowa, to już niedługo wpis: "Jak boerboel'e porwały samochód". Wydaje się science fiction? Nie, nie, to prawdziwa historia, która wiele nas nauczyła... :)
Zapraszamy!

środa, 16 października 2013

SYPIALNIA CZ. I - WISZĄCE ŁÓŻKO

Jednym z ważniejszych pomieszczeń w każdym domu jest sypialnia. Jej aranżację rozpoczęliśmy od sformułowania i nazwania (to ostatnie wcale nie jest takie łatwe, okazało się bowiem, że nawet nie zdajemy sobie sprawy, czego tak naprawdę chcemy) naszych oczekiwań. Miało być przytulnie (poduchy, narzuty), w stonowanych naturalnych kolorach, z ciemnym drewnem dającym poczucie solidności i nutką orientu, niemal jak w kolonialnej posiadłości na bliskim wschodzie... Ponieważ u naszych Przyjaciół z DOBRYCH PROJEKTÓW "mówisz i masz", to wyszło to tak:
Brakowało tylko wentylatora na suficie, moskitiery nad łóżkiem (jedną z opcji była jej imitacja) oraz samych moskitów. To ostatnie, na wsi obfitującej w zarośla i kanały, zorganizować byłoby jednak niezmiernie łatwo. No istna Casablanka albo inny Bejrut. Super.
Tylko, czy tak naprawdę o to nam chodziło? Sypialnia jawi się nam jako miejsce wyciszenia, odpoczynku, koncentracji energii. Jak najmniej powinno rozpraszać, przytłaczać. Czy przypadkiem naszym ideałem nie byłoby proste wnętrze, niemal ascetycznie surowe, choć wystarczająco wygodne, z naturalnych materiałów, dość jasne, z jak najmniejszą ilością "rozpraszaczy" - tylko jeden mocny akcent i ewentualnie jakiś drobiazg "z innej bajki" dla kontrastu? Ależ tak! Tylko, że tę prawdę uświadomiliśmy sobie dopiero widząc to oto łóżko:

Design You Trust


Pod jego wpływem spotkało nas istne oświecenie. Jednogłośna decyzja: to jest główny motyw naszej sypialni. "Casablanca" jest ekstra, ale nie tym razem i nie w tym domu. A zatem reinterpretujemy projekt (już sami , Ekipa DOBRYCH PROJEKTÓW i tak jest dzielna, że znosi nasze fanaberie i służy radą :). Chcemy takie łóżko i dostosowane do niego "proste" wnętrze.
Tylko czy się da?
Po konsultacji ze stolarzem okazuje się, że tak. Takiego łóżeczka nie da jednak rady ot tak sobie wstawić do pokoju. Trzeba się do tego nieco przygotować. Nasz spokojny sen nie może przecież wisieć na włosku.
I na włosku wisiał nie będzie (przy okazji ukłony dla P. Wykonawcy - przyjął nasz pomysł i wskazówki ze stoickim spokojem i kamienną twarzą):

Fot. Akcja migracja
Żeby przymocować łóżko, wykonawcy przebili się przez strop - na zdjęciu widać poddasze i "dziury" potrzebne do zainstalowania prętów.

A tak wyglądają przygotowania w sypialni:

Fot. Akcja migracja

Dalsze prace w toku.

Ps.
A wiecie z czym najczęściej odwiedzający naszą budowę kojarzą "instalację" na suficie w sypialni? Z wiszącym lustrem ;-) Gorliwie zaprzeczamy. To nie będzie ani lustro, ani system podciągów do zabawy w Spidermana ;-)

wtorek, 15 października 2013

W WOLNEJ CHWILI

Czas pędzi. Nowe dwa "obowiązki" jeszcze bardziej podkręciły tempo. Trudno znaleźć wolną chwilę, a przecież przy wykańczaniu (znamienne słowo w kontekście budowy, nie sądzicie? Wykańczanie... ciekawe kto kogo wykańcza, my dom, czy dom nas? :-) domu jest jeszcze tyle decyzji do podjęcia, pomysłów do przemyślenia. Dobrze, że szczeniaki jednak sporo śpią...
Fot. Akcja migracja