Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wnętrza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wnętrza. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 lipca 2015

NOWA ROŚLINA (POKOJOWA)

Od jakiegoś czasu wiele z tego, co nam się przydarza ma jeden wspólny mianownik - odmienianą przez wszystkie osoby i przypadki "nowość".

Najważniejszą dla nas "Nowość" zdarzyliście już poznać. Ma się Ona całkiem dobrze i co rusz nas zaskakuje. 

Oprócz Nowej towarzyszy nam jednak ostatnio mnóstwo większych i mniejszych, ważnych i całkiem błahych "nowości". Dziś parę słów o nowej roślinie.

Skoro za oknem przyroda niemal krzyczy zewsząd rozbujaną zielonością, to we wnętrzach postanowiliśmy z roślinami nie przesadzać. Ideałem byłoby coś skromnego, niemal ascetycznego w wyrazie, a jednocześnie przykuwającego wzrok niekoniecznie feerią kwiatów, lecz raczej ciekawym kształtem. Roślinę taką znaleźliśmy na... lokalnym rynku.  
Fot. Akcja migracja

 Nasza nowa wybranka to corokia, a przynajmniej tak nam powiedziano.
Fot. Akcja migracja
Na razie jest całkiem mała - akurat pasuje na jadalniany stół. Jej docelowych kształtów i rozmiarów nie znamy. Cóż, jak nowość to nowość :-)
 

środa, 18 lutego 2015

KSIĘŻYC JAK Z OBRAZKA

Nawet najlepiej zaprojektowane i urządzone wnętrza bez kilku dodatków bliskich sercu mieszkańców pozostają niewykończone, puste jakieś. Jak dotąd jest to słaba strona naszego domu, ale próbujemy to zmienić, przynajmniej tam, gdzie podstawowe meble już udało się zorganizować.

Na pierwszy ogień pod tym względem idzie pokój Nowej, który przestaliśmy w końcu nazywać gościnnym.
Fot. Akcja migracja

Czasem jednak wbicie jednego gwoździa, stanowi takie wyzwanie organizacyjne, że odwleka się w nieskończoność. Nie tracimy jednak nadziei.
Fot. Akcja migracja

niedziela, 15 lutego 2015

KRZESŁO-ZAGADKA

W kuchni zdecydowaliśmy się na rozwiązanie barowe, tzn. zamiast kuchennego stołu, poszerzony blat, który pozwoli dwóm, trzem osobom wygodnie zjeść szybki posiłek.
Fot. Akcja migracja

Takie rozwiązanie wydaje się mieć sporo zalet, zwłaszcza gdy kuchnia nie jest zbyt duża. By je wprowadzić w życie potrzebne są nam jednak stołki barowe, tzw. hoker'y. Ich poszukiwanie okazuje się nie być łatwe. Jak dotąd nie trafiliśmy na model, który rzuciłby nas na kolana, sprawiając, że olśnieni i osłupieni sięgamy do portfela. Mamy kilku faworytów, ale poszukiwania wciąż trwają.

Wśród krzeseł, które bierzemy pod uwagę czołową pozycję zajmuje model Afteroom firmy Menu. Mamy z nim jednak jeden, z pozoru może błahy, ale dla nas istotny problem - ile właściwie ma nóg. Trzy,
menu.as

czy cztery?
menu.as

Producent wspomina o czterech. Z kolei w sklepie internetowym, w którym odnaleźliśmy to krzesło mowa jest o "trzech nogach o cylindrycznym przekroju". Zdjęcia też problemu nie rozwiązują, bo jak np. na poniższym zdjęciu doszukać się czwartej nogi?
menu.as

Zdjęcie en face rozwiązałoby problem, ale jak dotąd takiego nie znaleźliśmy.  No cóż, będziemy drąży temat. A może Wy wiecie ile nóg ma to krzesło?

wtorek, 10 lutego 2015

SYPIALNIA CZ. II - SZAFKI NOCNE

Odszukanie pierwszego wpisu o naszej sypialni zajęło trochę czasu. Umieściliśmy go na blogu 16 października 2013 roku. Teraz nadszedł czas nadania sypialni finalnego kształtu. Tempo realizacji naszych zamierzeń jest więc iście porażające. No ale zapowiadaliśmy, że będą drobne kroczki...

Szafki nocne. Jeśli kilku niezbędnych przy łóżku drobiazgów nie chce się trzymać na podłodze - niezbędne. Ich kształt i wygląd nie był przedmiotem sporu. Miały być proste, pozbawione ozdobników,  nieduże. Z czasem uznaliśmy, że powinny być surowe w formie, choć wykonane z naturalnych, ciepłych materiałów, co miało nieco złagodzić betonową ścianę, jaką zafundowaliśmy sobie u wezgłowia. Odnalezione w IKEI szafki Vettre, choć przez moment bardzo nam się spodobały, nie spełniały tego kryterium. Problematyczny był też ich kolor (czemu nie ma białych?).
Źródło: www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/00222628/

Zdecydowaliśmy się na własny projekt, choć słowo "projekt" brzmi tu trochę na wyrost. Po prostu wymyśliliśmy sobie dwa drewniane, wiszące "kubiki", bez tylnej ścianki.
Fot. Akcja migracja

Mamy nadzieje, że to, jak się będą prezentowały razem z łóżkiem okaże się już wkrótce.

niedziela, 8 lutego 2015

O KUCHNIA! CZ. III

Dziś postanowiliśmy nie trzymać Was dłużej w niepewności i pokazać naszą, odmienioną w ciągu ostatnich dni kuchnię.
Fot. Akcja migracja
 
Wykończenia wymaga jeszcze kilka drobiazgów, ale całość już jest.
Fot. Akcja migracja
 
Pomieszczenie ma 10m2 i należy do tzw. kuchni półotwartych. Zależało nam na wygospodarowaniu miejsca dla spożywania codziennych posiłków, chcieliśmy także mieć spory blat roboczy i miejsce na ustawianie różnych kuchennych pomocników. Kolorystyka długo była niewiadomą. Ostatecznie, jak widać, wygrał nieśmiertelny biały - także na blacie.
Fot.. Akcja migracja
 

Przy montażu nie obyło się bez emocji. Okazało się, że podłoga nie trzyma poziomu. By ten mankament zamaskować, drzwiczki najwyższej szafki wymagają poprawki. Stąd za tydzień czeka nas jeszcze kuchenna dogrywka.  Pierwszy gorący posiłek w nowej kuchni dało już jednak radę zrobić.
Fot. Akcja migracja

Nie był zbyt ambitny, ale mrożona pizza z tak długo oczekiwanego piekarnika smakowała jak nigdy.
Dziś także mieliśmy gorącą kolację... Własna kuchnia to jednak fajna sprawa.
Fot. Akcja migracja
 

sobota, 7 lutego 2015

O KUCHNIA! CZ. II

To były długie i męczące dwa dni...
Fot. Akcja migracja

Przez nasz dom przeszło wykonawcze tornado...
Fot. Akcja migracja

Było trochę nerwów, były chwilę zwątpienia, gdy niektóre części kuchennej układanki wydawały nam się nie takie jak powinny... Przypomnieliśmy sobie o tych, których chcieliśmy wyprzeć z pamięci, to jest o posadzkarzach i tynkarzach... No ale dobrnęliśmy (niemal) do szczęśliwego finału.
Fot. Akcja migracja

Szczegółami uraczymy Was wkrótce, a na razie - odpoczynek.

czwartek, 5 lutego 2015

O KUCHNIA! CZ. I

Już prawie z nami jest - kuchnia. Dziś ruszył montaż...
Fot. Akcja migracja

Trzymajcie kciuki!
Fot. Akcja migracja

środa, 31 grudnia 2014

HAPPY NEW YEAR!

Ależ ten czas leci. Kolejny rok już czeka za progiem. Wszystkim naszym drogim Czytelnikom, Gościom, Przyjaciołom i zbłąkanym Internetowym Surferom życzymy więc by ten nadchodzący 2015 rok przyniósł tylko to co najlepsze, nie szczędził radości, uśmiechu i miłości, z dala trzymał smutki i troski - szczęśliwego Nowego Roku!!
***
To all our dear Readers, Visitors, Friends and Gusts we wish full of joy, smile and love happy NEW YEAR!!
Fot. Akcja migracja

Oczywiście nie byli byśmy sobą, gdybyśmy przy okazji nie pokazali Wam małej noworocznej aranżacji w pokoju u Nowej, stworzonej dzięki nieprzyzwoitym ilościom prezentów, które otrzymała od naszych Najbliższych.
Fot. Akcja migracja

Do zobaczenia w nowym roku!
 
SEE YOU NEXT YEAR!

sobota, 20 grudnia 2014

ŁĄCZENIE STYLÓW - ORIENTALNA KOMBINACJA

Mieszanie stylów... Kiedyś oznaka braku talentu w urządzaniu domu, czy mieszkania. Zgodnie ze "starą szkołą" aranżacji wnętrz wszystko powinno być przecież "z tej samej parafii". Dziś wydaje się, że stylistyczne eksperymenty, czerpanie inspiracji po trochu z rożnych stylów i tradycji jest jak najbardziej na czasie, jazzy, cool, trendy, czy jak to tam się współcześnie określa. No i fajnie. W końcu chodzi o to, by nie oglądać się na zastane, gotowe schematy, lecz czerpać radość z przestawiania mebli (jak ktoś akurat ma), lamp, ścian i całej tej reszty, którą zwykliśmy się w naszych domach obstawiać. 

My też postanowiliśmy spróbować trochę "pomieszać" przy okazji wykańczania sypialni. Do finału jeszcze daleko, ale pierwsze efekty wydają się niezmiernie obiecujące.
Fot. Akcja migracja

Oczywiście to nasza opinia. Pierwsi goście, widząc sypialnie w nowej odsłonie, zachowali - powiedzmy - daleko idącą wstrzemięźliwość  w ocenach.  Hihi, tego akurat byliśmy pewni. No bo kto normalny daje na pięknie wygładzoną i pomalowaną ścianę betonowe płyty, jak ze starego nieotynkowanego bloku? To nie można było do razu walnąć szalunku i ściankę zamiast z pustaka po prostu wylać z betonu? Ale skoro tak nam pasuje, to jest ok - podsumował ze zrozumieniem jeden z oglądających.

Ma rację, taki betonowo-loftowy orient nam pasuje...
Fot. Akcja migracja

Teraz czekamy na łóżko. Można powiedzieć, że przy jego projektowaniu straciliśmy grunt pod nogami, więc też może być ciekawie :-)

niedziela, 14 grudnia 2014

"PŁYTOTEKA" - ZAPOWIEDŹ

Jak dotąd Nowa jest dla nas wyjątkowo łaskawa. Dostosowała się chyba do wiejskiego życia w wersji slow. Śpi, je, je, śpi z akcentem na "śpi". Potrafi co prawda pokrzyczeć, ale generalnie jej się nie chce. Krotko mówiąc - luz i spokój szamana. Trzymajcie kciuki, by było tak dalej.

W tej sytuacji my, jak to my, właśnie teraz postanowiliśmy podkręcić tempo realizacji naszych wnętrzarskich planów. Skoro Nowej nie rusza nawet podkuwanie ścian, to nie będziemy się ograniczać. Dziś skromna zapowiedź naszych najnowszych działań...
Fot. Akcja migracja
 

sobota, 13 grudnia 2014

KUCHNIA - PLAC BOJU

Ostatnio wspominaliśmy o niezbędnych przygotowaniach do urządzenia kuchni. Dziś rzut oka na "plac boju" - naszą kuchnię w stanie "0".
Fot. Akcja migracja

Totalna prowizorka. Wyżyn sztuki kulinarnej nie daje się tu osiągnąć... Dobrze, że w najbliższym miasteczku działa sporo dobrych barów.

czwartek, 11 grudnia 2014

KUCHNIA - KONCENTRACJA SIŁ I ŚRODKÓW

Dość długo radziliśmy sobie bez kuchni z prawdziwego zdarzenia. Z tak zwanych "dużych" inwestycji pierwszeństwo miały ocieplenie domu i elewacja tak, by zakończyć budowę i pozałatwiać "odbiory". Nie jest to może reguła w naszej okolicy, gdzie, jak chyba wszędzie w Polsce, nie brak zamieszkałych od lat "budów", ale my postanowiliśmy oddać budynek do użytkowania tak szybko, jak to tylko będzie możliwe, jednocześnie ostatecznie uwalniając się od prac tynkarskich. Skłoniła nas do tego nie tylko legalistyczna wobec prawa budowlanego postawa (choć też oczywiście ;-), ale przede wszystkim koszty ogrzewania i energii, która przy tzw. prądzie budowlanym jest sporo droższa. Ogrzewa nas - poza wewnętrznym żarem - pompa ciepła, więc cena energii elektrycznej ma niebagatelne znaczenie. W naszej gminie zróżnicowana jest też cena wody - niższa dla gospodarstw domowych. Niby drobiazg, ale też mobilizuje, by załatwić papiery.

Elewacja gotowa, dom "odebrany", przyszedł więc czas na realizację kolejnej pozycji na naszej niekończącej się liście, tym bardziej, że o ile we dwójkę brak urządzonej kuchni nie dawał się aż tak we znaki, to już w trójkę może to stać się lada chwila kłopotliwe. 

Tak spora zwłoka z urządzeniem kuchni ma jedną zaletę - jej projekt wydaje się być dobrze przemyślany, a my zdajemy się być pewni tego, jak nasza kuchnia powinna wyglądać. Już nie raz przekonaliśmy się, że długi czas od pomysłu do realizacji uchronił nas może nie tyle nawet przed błędami (choć też), co pozwolił w pełni uzmysłowić sobie czego tak na prawdę chcemy, w jakich wnętrzach będziemy się dobrze czuć. 

Mocno natchnieni...
amee allsop

zaczynamy więc operację "Kuchnia"!

Etap I: koncentracja sił i środków...
Fot. Akcja migracja

Zanim do pracy przystąpią stolarze musieliśmy skompletować niezbędny osprzęt. I tu niespodzianka, największy problem sprawił nam nie wybór lodówki, kuchenki, czy zlewu, ale wybór... uchwytów. Taka przypadłość szczególarzy - widzą problem tam, gdzie większość podejmuje decyzje bez trudu.
hettich

Nie pomogło, tak jak w przypadku dużego AGD, ograniczenie się do jednej firmy. Dalej mieliśmy do wyboru dziesiątki modeli, a gdy już podjęliśmy decyzję, to okazało się, że nasz uchwyt-wybranek nie jest dostępny nawet w Niemczech...  Druga próba okazała się bardziej udana, choć na uchwyty wciąż czekamy.

CDN...

środa, 10 grudnia 2014

HOUSE DOCTOR - DYWANIK

Grudzień czas prezentów - dużych, małych, całkiem malutkich. Dobra okazja, by sprawić sobie do domu kilka od dawna potrzebnych drobiazgów. Jednym z nich okazał się ciemnoszary dywanik od House Doctor'a
Fot. Akcja migracja

Nasz wiatrołap bardzo go potrzebował. Brak urządzonego podjazdu i wszędobylski piach, który nasze pieski skutecznie i regularnie rozkopują, sprawiają, że piasek na butach nosimy do domu. Dywanik oczywiście problemu nie rozwiąże, ale go zamaskuje i uchroni posadzkę.
Fot. Akcja migracja

Kolorystyka oczywiście szaro-biała. Choć producent określił kolor dywanika na szaro-niebieski, to my tego niebieskiego dopatrzyć się nie możemy.

Efekt ostateczny wygląda tak:
Fot. Akcja migracja

Wiatrołap powoli nabiera ostatecznych kształtów. Brakuje jeszcze stołka i jakiejś grafiki na ścianę. Prezent zaliczamy do udanych.
Fot. Akcja migracja

wtorek, 9 grudnia 2014

POKÓJ NOWEJ - PIERWSZE DOŚWIADCZENIA

Nowa już w domu. Jej pokój staraliśmy się wyposażyć w podstawowe sprzęty już wcześniej, ale dopiero teraz, także dzięki prezentom otrzymywanym od najbliższych (swoją drogą to chyba jedyny okres, kiedy prezenty dla dziecka w zasadzie mają za zadanie cieszyć jego rodziców ;-), nadajemy mu bardziej dopracowany kształt. Oczywiście, pierwszeństwo mają względy praktyczne (to dla nas kolejna nowość), ale jak może być i ładnie i wygodnie, to czemu nie poświecić chwili czasu na dodatki.
Fot. Akcja migracja

Wykorzystaliśmy tu znane i sprawdzone "patenty"....
Fot. Akcja migracja

Główną rolę gra rzecz jasna łóżeczko. Początkowo chcieliśmy przemalować je na biało, ale ponieważ to prezent i szczęśliwie wychowało się w nim już jedno dziecko, a nie wiadomo jeszcze ilu kolejnym posłuży, to postanowiliśmy pozostawić je w wersji oryginalnej.
Fot. Akcja migracja

Nieźle spisują się przytroczone do łóżeczka kosze.
Fot. Akcja migracja

Pracę nad całością wciąż trwają...
Fot. Akcja migracja

sobota, 29 listopada 2014

ŁAGODZIMY KLIMAT

Wnętrza naszego domu, jak na razie, sprawiają dość chłodne i surowe wrażenie. W dużej mierze jest to zamierzone, w równie dużej, spowodowane brakiem większości koniecznych mebli, o dodatkach nawet nie wspominając. Jedno z pomieszczeń chcemy jednak uczynić nieco przytulniejszym już teraz. Stąd pojawiają się tam pierwsze ozdoby...
Fot. Akcja migracja
Fot. Akcja migracja

Ponieważ to pokój gościnny, więc liczymy, że Gość doceni nasze wysiłki...
Fot. Akcja migracja

wtorek, 18 listopada 2014

POLYSCIAS FABIAN W NASZYM DOMU

Czasami bywa tak, że jadąc na zakupy po jedną rzecz, wracamy z całkiem inną. Nie lubimy sklepów, nie mamy cierpliwości do szperania wśród marketowych regałów, dlatego jak coś już wpadnie nam w oko, niezależnie od planów - bierzemy!
Tak było i tym razem.
Jechaliśmy po zwykłe, spożywcze zakupy do typowego marketu z żywnością. W domu nie mamy mebli, a co dopiero myśleć o kwiatkach!
Na półce czaił się jednak jeden jedyny, ostatni Polyscias. Bierzemy? Bierzemy! Cena przystępna (to przecież dyskont spożywczy, a nie ogrodnictwo), ciekawy pokrój rośliny, kształt i kolor liści, no i lubimy rośliny wszelakie.
Tym oto sposobem mamy pierwszą zieloną ozdobę w naszym domu:
Fot. Akcja migracja

To wymagająca roślina, o czym przekonaliśmy się dopiero w domu, przeszukując internet. Mamy jednak nadzieję, że poradzimy sobie z jej uprawą.
Fot. Akcja migracja

wtorek, 4 listopada 2014

5 KROKÓW DO ZMIANY

W naszym domu mamy kilka mebli, które dostaliśmy, żeby nieco wypełnić pustkę, nie siedzieć na podłodze, nie spać na dmuchanym materacu. Zanim kupimy nowe, może uda się dostosować te pierwsze do naszych potrzeb. Zwłaszcza, że niektóre z nich nawiązują do stylu skandynawskiego... Próbujemy!

Krok pierwszy.
Ściągamy tapicerkę i szlifujemy:

Fot. Akcja migracja

Krok drugi.
Malujemy na biało:

Fot. Akcja migracja

Krok trzeci.
Porównujemy:

Fot. Akcja migracja

Krok czwarty.
Szukamy miejsca:

Akcja migracja
Krok piąty.
Zadowoleni z siebie uznajemy kolejne zadanie z cyklu diy za wykonane!

niedziela, 2 listopada 2014

STOLIK KAWOWY - STOLIK BETONOWY

Nie mamy na razie nawet sofy, a już myślimy o małym stoliku, tzw. kawowym, który by ją uzupełniał. Myśli są raczej mało skonkretyzowane, bo i perspektywa zakupu mebli do salonu odległa, wciąż bowiem wyczekujemy na odzyskanie równowagi budżetowej po wiosennych inwestycjach. Salon, poza odosobnionymi szaleństwami typu lampa, ma przy tym niski priorytet, więc na razie, nieponaglani, spokojnie szukamy inspiracji.

Zaciekawił nas m.in. ten zestaw surowych szarości:
Jason Hering’s Loft; designed by Renee Arns Stylist & Interior Designer
 via homedsgn
Pomijając fajną lampę i kanapę o pięknym szarym kolorze, to właśnie stolik nas zaciekawił. Zachęceniu sukcesami ze stolikiem - paletą i drabiną - wieszakiem, zastanawiamy się nawet, czy nie dałoby rady takowego wykonać samodzielnie. Pożyjemy zobaczymy...

wtorek, 28 października 2014

PROJEKT "DRABINA"

Trzymamy się drewnianych klimatów. Niedawno ruszył bowiem "projekt drabina" - drugie po stoliku z palety przedsięwzięcie z kategorii do it yourself w naszym domu.
Fot. Akcja migracja

Pomysł dobrze znany - drewniana drabinka w roli dekoracji, a jednocześnie praktycznej półeczki, czy wieszaka.
Fot. Akcja migracja

Postanowiliśmy nie wykorzystywać zbyt ciężkich i topornych drabin, które pozostały po ekipie budowlanej, lecz samodzielnie wykonać lekką i niewielką drabinkę o stopniach nachylonych pod kątem pozwalającym użyć ich jako małych półeczek.

Nasza drabina trafi do pokoju gościnnego, który będzie miał nieco łagodniejsze oblicze w porównaniu z resztą domu, bo też i jego "gościnny" charakter wkrótce nabierze szczególnego znaczenia.
Fot. Akcja migracja

Drabina na razie została jedynie skręcona i poddana pierwszym testom. Wymaga jeszcze pomalowania - a jakżeby inaczej - na biało.
Fot. Akcja migracja