Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dodatki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dodatki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 lipca 2015

sobota, 11 lipca 2015

TYMCZASEM U NOWEJ...

W pokoju u Nowej ostatnie miesiące nie przyniosły większych zmian. Tylko pluszaków przybywa w zastraszającym tempie... Głównym meblem oprócz łóżeczka jest fotel, w którym odbywa się to, co u każdego niemowlaka, a zwłaszcza u naszej córki, ma wysoki priorytet - karmienie :-) Rolę tę dzielnie pełni "bujak" od eames'ów.
Fot. Akcja migracja

Tyle, że, przynajmniej dla wysokich osób, nie jest on wcale aż tak wygodny, na jaki wygląda. Oparcie ciśnie nieco w plecy (teraz już wiemy dlaczego tak często na różnych stylizacjach występuje w komplecie z jakimś futerkiem, skórą, czy grubym pledem :-), stąd konieczna stała się poduszka pod zmęczone plecki.
Fot. Akcja migracja

Przy okazji w pokoju pojawiło się trochę żywszych kolorów, co poniektórych z rodzinnych "recenzentów" naszej szaro-białej stylistyki zapewne ucieszy :-)

czwartek, 9 lipca 2015

NOWA ROŚLINA (POKOJOWA)

Od jakiegoś czasu wiele z tego, co nam się przydarza ma jeden wspólny mianownik - odmienianą przez wszystkie osoby i przypadki "nowość".

Najważniejszą dla nas "Nowość" zdarzyliście już poznać. Ma się Ona całkiem dobrze i co rusz nas zaskakuje. 

Oprócz Nowej towarzyszy nam jednak ostatnio mnóstwo większych i mniejszych, ważnych i całkiem błahych "nowości". Dziś parę słów o nowej roślinie.

Skoro za oknem przyroda niemal krzyczy zewsząd rozbujaną zielonością, to we wnętrzach postanowiliśmy z roślinami nie przesadzać. Ideałem byłoby coś skromnego, niemal ascetycznego w wyrazie, a jednocześnie przykuwającego wzrok niekoniecznie feerią kwiatów, lecz raczej ciekawym kształtem. Roślinę taką znaleźliśmy na... lokalnym rynku.  
Fot. Akcja migracja

 Nasza nowa wybranka to corokia, a przynajmniej tak nam powiedziano.
Fot. Akcja migracja
Na razie jest całkiem mała - akurat pasuje na jadalniany stół. Jej docelowych kształtów i rozmiarów nie znamy. Cóż, jak nowość to nowość :-)
 

piątek, 20 lutego 2015

MOŹDZIERZ

Mając już wymarzoną kuchnię, zaczynamy wypełniać ją dodatkami i niezbędnymi drobiazgami. Wybierając te z nich, które nie skryją się w szafkach i szufladach, chcemy trzymać się pewnych założeń. Po pierwsze, nie zagracić przestrzeni. Po drugie, unikać ładnych, ale nieużytecznych drobiazgów. Po trzecie, ograniczyć paletę barw do czerni i bieli, oraz odcieni szarości. Jedyny kolorowy dodatek to zieleń roślin. Preferowane proste kształty i materiały, takie jak ceramika, kamień, tam gdzie to niezbędne stal. 

Pierwszy z dodatków to moździerz wypatrzony w Ikei przez Mikiego.
Fot. Akcja migracja

Kryteria spełnia, a że swego czasu mieliśmy ciągoty do orientalnej kuchni, pełnej świeżo mielonych przypraw, to na pewno będzie użyteczny.

Fot. Akcja migracja

środa, 18 lutego 2015

KSIĘŻYC JAK Z OBRAZKA

Nawet najlepiej zaprojektowane i urządzone wnętrza bez kilku dodatków bliskich sercu mieszkańców pozostają niewykończone, puste jakieś. Jak dotąd jest to słaba strona naszego domu, ale próbujemy to zmienić, przynajmniej tam, gdzie podstawowe meble już udało się zorganizować.

Na pierwszy ogień pod tym względem idzie pokój Nowej, który przestaliśmy w końcu nazywać gościnnym.
Fot. Akcja migracja

Czasem jednak wbicie jednego gwoździa, stanowi takie wyzwanie organizacyjne, że odwleka się w nieskończoność. Nie tracimy jednak nadziei.
Fot. Akcja migracja

niedziela, 15 lutego 2015

KRZESŁO-ZAGADKA

W kuchni zdecydowaliśmy się na rozwiązanie barowe, tzn. zamiast kuchennego stołu, poszerzony blat, który pozwoli dwóm, trzem osobom wygodnie zjeść szybki posiłek.
Fot. Akcja migracja

Takie rozwiązanie wydaje się mieć sporo zalet, zwłaszcza gdy kuchnia nie jest zbyt duża. By je wprowadzić w życie potrzebne są nam jednak stołki barowe, tzw. hoker'y. Ich poszukiwanie okazuje się nie być łatwe. Jak dotąd nie trafiliśmy na model, który rzuciłby nas na kolana, sprawiając, że olśnieni i osłupieni sięgamy do portfela. Mamy kilku faworytów, ale poszukiwania wciąż trwają.

Wśród krzeseł, które bierzemy pod uwagę czołową pozycję zajmuje model Afteroom firmy Menu. Mamy z nim jednak jeden, z pozoru może błahy, ale dla nas istotny problem - ile właściwie ma nóg. Trzy,
menu.as

czy cztery?
menu.as

Producent wspomina o czterech. Z kolei w sklepie internetowym, w którym odnaleźliśmy to krzesło mowa jest o "trzech nogach o cylindrycznym przekroju". Zdjęcia też problemu nie rozwiązują, bo jak np. na poniższym zdjęciu doszukać się czwartej nogi?
menu.as

Zdjęcie en face rozwiązałoby problem, ale jak dotąd takiego nie znaleźliśmy.  No cóż, będziemy drąży temat. A może Wy wiecie ile nóg ma to krzesło?

piątek, 13 lutego 2015

ZAKUPY - MĘSKA PERSPEKTYWA

Choć nasze wpisy powstają zazwyczaj zespołowo (no tak już mamy - wszystko razem), dziś wpis męskiego autorstwa, bo też tylko ja stanąłem ostatnio przed kolejnym wyzwaniem - zakupy w IKEA.

Doczekawszy się nowej, lśniącej kuchni wypadało wyposażyć się w komplet niezbędnych naczyń i kilku drobiazgów potrzebnych na co dzień. Co nieco w międzyczasie udało nam się zebrać, ale z braku miejsca był to jak dotąd minimalny zestaw. Teraz niemal puste szafki i szuflady aż korcą, by coś do nich włożyć. Trzeba mieć tylko co.

Zakupy w naszym wydaniu są jasno podzielone. Internet wraz z całym bogactwem dostępnych tam wnętrzarskich dodatków ogarnia Agata, chyba że idzie o tzw. dużą rzecz, wtedy mamy burzę mózgów. Do klasycznych sklepów wysyłany jestem ja - z obowiązku łącznik z wielkim światem dużego miasta.
Fot. Akcja migracja

Myślę, że faceta wysłanego na samotne "łowy"w sklepie tego typu (zresztą chyba w każdym sklepie, no może z wyjątkiem elektroniki i oczywiście - narzędzi) łatwo poznać. Miota się taki między regałami, lista w ręku, wzrok rozbiegany, ja w dodatku potrafię mruczeć pod nosem. Gdzieżby taki chciał coś oglądać, przesiewać kosze, wertować półki. Podejście wybitnie zadaniowe - znaleźć co małżonka wybrała, odhaczyć na liście i do kasy. Szybko, szybko, bo do pracy jeszcze trzeba, a tu już 11ta... Problem zaczyna się wtedy, gdy na liście pojawia się pozycja typu: "białe talerze - głębokie, duże i deserowe". No ok, tylko, że...
Fot. Akcja migracja
które konkretnie? Szklanki - to samo, duże, małe, takie, siakie. I tu staje takowy, przed dylematem, wykazać się własną inicjatywą, zdać na własny osąd sytuacji, czy dzwonić, raportować: "no wiesz takie, ten, no duże dość, okrągłe chyba... Ładne? Czy ja wiem... brzydkie nie są...". A teraz wyobraźcie sobie gościa, który w sumie lubi te duperele i jest w stanie uwierzyć, że design się liczy, że względy praktyczne to nie wszystko. Coś bym tam wybrał sam, ale czy ja wiem? W dodatku należę do kategorii szczególarzy, gotowych oglądać 10 talerzyków by wybrać ten niewybrakowany lub, jak to z IKEA bywa, najmniej wybrakowany. Na koncie mam takie wyczyny, jak przerzucanie w magazynie siedmiu, czy ośmiu niemal dwumetrowej wysokości luster by znaleźć dla przyjaciół to najlepsze. No ciężko jest, nie powiem. W sumie jednak daję radę. Talerze kupiłem (no deserowych nie, ale czy te deserowe naprawdę są potrzebne ;-), szklanki też, i kubeł na śmieci, deskę, podkładki... Wykazałem też inicjatywę - kupiłem, spoza listy, kamienny moździerz i... korkociąg, cobym już budowlanych metod stosować nie musiał.
Fot. Akcja migracja



poniedziałek, 2 lutego 2015

STOLIK KAWOWY - WIEŚCI Z "WARSZTATU"

Uspokojenie sytuacji na froncie zdrowotnym, pozwoliło uczestnikom naszej akcji wrócić do codziennych zajęć, a nawet podjąć odłożone na bok "wyzwania".  Między innymi coś drgnęło w temacie stolikowo-kawowym. Mamy więc nowe wieści z warsztatu, choć słowo warsztat trzeba tu wziąć w duży cudzysłów. Różnie można nasz garaż określać, ale "warsztat" akurat pasuje do niego średnio. To już prędzej psia buda, boerboel'ownia, kenel... Są co prawda tacy, który chcą garaż odzyskać dla samochodu (nie, nie Miki, on to by psy wpuścił do salonu, oddał im nie tylko miejsce dla samochodu, ale i własne łóżko ;-), ale ponieważ wymaga to sporej inwestycji ogrodowej, więc na razie szanse są na to marne. No, ale, przecież nie o psach miało być i naszych trudnościach w przestawieniu się z "miejskiego" podejścia do psiego tematu, tylko o stoliku. Oto on:
Fot. Akcja migracja

Ktoś obdarzony spora wyobraźnią ma już szanse dostrzec zarysy mebelka. Niewysoki, metr na metr, mają być jeszcze kółka i blat chyba, choć tu pewności brak, któż to bowiem może wiedzieć, czy konstruktor nie pójdzie w "awangardę" ;-)

środa, 10 grudnia 2014

HOUSE DOCTOR - DYWANIK

Grudzień czas prezentów - dużych, małych, całkiem malutkich. Dobra okazja, by sprawić sobie do domu kilka od dawna potrzebnych drobiazgów. Jednym z nich okazał się ciemnoszary dywanik od House Doctor'a
Fot. Akcja migracja

Nasz wiatrołap bardzo go potrzebował. Brak urządzonego podjazdu i wszędobylski piach, który nasze pieski skutecznie i regularnie rozkopują, sprawiają, że piasek na butach nosimy do domu. Dywanik oczywiście problemu nie rozwiąże, ale go zamaskuje i uchroni posadzkę.
Fot. Akcja migracja

Kolorystyka oczywiście szaro-biała. Choć producent określił kolor dywanika na szaro-niebieski, to my tego niebieskiego dopatrzyć się nie możemy.

Efekt ostateczny wygląda tak:
Fot. Akcja migracja

Wiatrołap powoli nabiera ostatecznych kształtów. Brakuje jeszcze stołka i jakiejś grafiki na ścianę. Prezent zaliczamy do udanych.
Fot. Akcja migracja

wtorek, 9 grudnia 2014

POKÓJ NOWEJ - PIERWSZE DOŚWIADCZENIA

Nowa już w domu. Jej pokój staraliśmy się wyposażyć w podstawowe sprzęty już wcześniej, ale dopiero teraz, także dzięki prezentom otrzymywanym od najbliższych (swoją drogą to chyba jedyny okres, kiedy prezenty dla dziecka w zasadzie mają za zadanie cieszyć jego rodziców ;-), nadajemy mu bardziej dopracowany kształt. Oczywiście, pierwszeństwo mają względy praktyczne (to dla nas kolejna nowość), ale jak może być i ładnie i wygodnie, to czemu nie poświecić chwili czasu na dodatki.
Fot. Akcja migracja

Wykorzystaliśmy tu znane i sprawdzone "patenty"....
Fot. Akcja migracja

Główną rolę gra rzecz jasna łóżeczko. Początkowo chcieliśmy przemalować je na biało, ale ponieważ to prezent i szczęśliwie wychowało się w nim już jedno dziecko, a nie wiadomo jeszcze ilu kolejnym posłuży, to postanowiliśmy pozostawić je w wersji oryginalnej.
Fot. Akcja migracja

Nieźle spisują się przytroczone do łóżeczka kosze.
Fot. Akcja migracja

Pracę nad całością wciąż trwają...
Fot. Akcja migracja

sobota, 29 listopada 2014

ŁAGODZIMY KLIMAT

Wnętrza naszego domu, jak na razie, sprawiają dość chłodne i surowe wrażenie. W dużej mierze jest to zamierzone, w równie dużej, spowodowane brakiem większości koniecznych mebli, o dodatkach nawet nie wspominając. Jedno z pomieszczeń chcemy jednak uczynić nieco przytulniejszym już teraz. Stąd pojawiają się tam pierwsze ozdoby...
Fot. Akcja migracja
Fot. Akcja migracja

Ponieważ to pokój gościnny, więc liczymy, że Gość doceni nasze wysiłki...
Fot. Akcja migracja

czwartek, 27 listopada 2014

IKEA SPRUTT

Bardzo ciekawie zapowiada się nowa kolekcja Ikei o wdzięcznej nazwie Sprutt. Zaplanowana jest na luty 2015 r. Będzie dużo bieli, dla przełamania nieco żółtego i ... interesujące  rozwiązania. Nasz wzrok przykuły trzy nowości.

Po pierwsze - drabina.
Niby nic nadzwyczajnego, ale przyciąga oko - cienkie szczebelki, na których będzie można wieszać drobnostki, na zdjęciu widać dodatkowe gadżety, które będzie można "doczepić" do drabiny. Czemu nie?!
Oto ona:

http://trendspanarna.nu
Po drugie - wieszak.
Modny ostatnio znak X w wersji wieszaka. Ciekawe, czy się sprawdzi?

 
http://trendspanarna.nu
Po trzecie - szafka.
I to chyba najciekawsze z tego, co można na tę chwilę znaleźć w internecie na temat nowej kolekcji. Prosta, biała szafka z 9 szufladami, każdą z nich można podpisać/oznaczyć - przy uchwytach znajdują się specjalnie do tego przeznaczone miejsca. Nie znamy jeszcze wymiarów, ale jak tylko pojawi się "na żywo", na pewno pojedziemy zobaczyć.

http://trendspanarna.nu

Z niecierpliwością czekamy na więcej informacji.

wtorek, 25 listopada 2014

DESIGN LAT 70'TYCH i 80'TYCH CZ. II - KRZESŁO

Ostatnio, przeglądając wnętrzarskie blogi natrafiliśmy na kilka wnętrz, gdzie rolę główną grały solidne drewniane krzesła...
ENTRANCE via my scandinavian home

Coś nam te krzesła przypominały...
stadshem via her-creative

No i proszę, jest, stoi zapomniane, poobijane, lekceważone - krzesło by Fabryka Mebli Giętych w Jasienicy k. Bielska oraz Zjednoczenie Przemysłu Meblarskiego w Poznaniu :-) Produkcja - przełom lat 70'tych i 80'tych:
Fot. Akcja migracja

Bukowe drewno, solidne, ciężkie, dość wygodne, "nasze, polskie, przez nas wymyślone i zrobione, i nie jest to nasze ostatnie słowo" ;-) Nic tylko podmalować i wstawiać do "skandynawskich wnętrz".

wtorek, 18 listopada 2014

POLYSCIAS FABIAN W NASZYM DOMU

Czasami bywa tak, że jadąc na zakupy po jedną rzecz, wracamy z całkiem inną. Nie lubimy sklepów, nie mamy cierpliwości do szperania wśród marketowych regałów, dlatego jak coś już wpadnie nam w oko, niezależnie od planów - bierzemy!
Tak było i tym razem.
Jechaliśmy po zwykłe, spożywcze zakupy do typowego marketu z żywnością. W domu nie mamy mebli, a co dopiero myśleć o kwiatkach!
Na półce czaił się jednak jeden jedyny, ostatni Polyscias. Bierzemy? Bierzemy! Cena przystępna (to przecież dyskont spożywczy, a nie ogrodnictwo), ciekawy pokrój rośliny, kształt i kolor liści, no i lubimy rośliny wszelakie.
Tym oto sposobem mamy pierwszą zieloną ozdobę w naszym domu:
Fot. Akcja migracja

To wymagająca roślina, o czym przekonaliśmy się dopiero w domu, przeszukując internet. Mamy jednak nadzieję, że poradzimy sobie z jej uprawą.
Fot. Akcja migracja

wtorek, 4 listopada 2014

5 KROKÓW DO ZMIANY

W naszym domu mamy kilka mebli, które dostaliśmy, żeby nieco wypełnić pustkę, nie siedzieć na podłodze, nie spać na dmuchanym materacu. Zanim kupimy nowe, może uda się dostosować te pierwsze do naszych potrzeb. Zwłaszcza, że niektóre z nich nawiązują do stylu skandynawskiego... Próbujemy!

Krok pierwszy.
Ściągamy tapicerkę i szlifujemy:

Fot. Akcja migracja

Krok drugi.
Malujemy na biało:

Fot. Akcja migracja

Krok trzeci.
Porównujemy:

Fot. Akcja migracja

Krok czwarty.
Szukamy miejsca:

Akcja migracja
Krok piąty.
Zadowoleni z siebie uznajemy kolejne zadanie z cyklu diy za wykonane!

wtorek, 28 października 2014

PROJEKT "DRABINA"

Trzymamy się drewnianych klimatów. Niedawno ruszył bowiem "projekt drabina" - drugie po stoliku z palety przedsięwzięcie z kategorii do it yourself w naszym domu.
Fot. Akcja migracja

Pomysł dobrze znany - drewniana drabinka w roli dekoracji, a jednocześnie praktycznej półeczki, czy wieszaka.
Fot. Akcja migracja

Postanowiliśmy nie wykorzystywać zbyt ciężkich i topornych drabin, które pozostały po ekipie budowlanej, lecz samodzielnie wykonać lekką i niewielką drabinkę o stopniach nachylonych pod kątem pozwalającym użyć ich jako małych półeczek.

Nasza drabina trafi do pokoju gościnnego, który będzie miał nieco łagodniejsze oblicze w porównaniu z resztą domu, bo też i jego "gościnny" charakter wkrótce nabierze szczególnego znaczenia.
Fot. Akcja migracja

Drabina na razie została jedynie skręcona i poddana pierwszym testom. Wymaga jeszcze pomalowania - a jakżeby inaczej - na biało.
Fot. Akcja migracja

środa, 22 października 2014

DREWNIANA OZDOBA WE WNĘTRZACH

We wnętrzach naszego domu planujemy oszczędnie gospodarować dodatkami. Może to jeszcze nie minimalizm, ale jedna, góra dwie ozdoby na pomieszczenie, to założony limit. Nie chcemy, żeby uwagę rozpraszał nadmiar drobiazgów, bibelotów, dekoracji, musimy więc być szczególnie ostrożni w doborze poszczególnych elementów. Zależy nam przy tym, by w każdym z pokoi wybrzmiał jakiś mocniejszy akcent,  jednak bez naruszania spokoju i harmonii całości. Umiemy sobie skomplikować życie, prawda?

Wypróbowanym sposobem na ożywienie i uczynienie bardziej przytulnymi stonowanych i trochę "zimnych" wnętrz jest wprowadzenie ozdób z naturalnych, ciepłych materiałów, np. z drewna. Eksponowanie wrodzonego piękna tego materiału powinno dać zamierzony rezultat, bez burzenia oszczędnej w środkach wyrazu, prawie monochromatycznej koncepcji wykończenia domu. Dobrze się więc składa, że mamy "na stanie" gotowy do wykorzystania jeden drewniany "dodatek":
Fot. Akcja migracja

Wybranym dla niego miejscem jest gabinet - pokój szczególny, którego projekt, wykończenie, dobór materiałów, a nawet wielkość i ilość okien pozostają od samego początku budowy pod czujnym okiem "pana domu". Pokój ten ma być po męsku surowy i odzwierciedlać zainteresowania gospodarza. Mało tego, Miki w przypływie ambicji uznał, że zaprojektuje go samodzielnie. Wybór miejsca dla drewnianego dodatku to jego decyzja. W sumie nie można się specjalnie dziwić, zważywszy, że...
Fot. Akcja migracja

"dodatek", to oryginalna łopata od śmigła niemieckiego myśliwca z czasów II wojny światowej.
Fot. Akcja migracja

W końcówce wojny niemiecki przemysł lotniczy cierpiał na braki materiałowe, więc powrócił do wykorzystywania drewna. Niech Was jednak drewniana konstrukcja nie zmyli, to prawdziwy "kawał" śmigła - solidny i bardzo ciężki.
Fot. Akcja migracja

Jego waga i rozmiar są problematyczne, stąd nie zapadła jeszcze ostateczna decyzja co do sposobu wyeksponowania śmigła. Czy pozostanie w pozycji stojącej, czy zawiśnie horyzontalnie na ścianie, to się jeszcze okaże.

niedziela, 19 października 2014

DESIGN LAT 70 i 80'TYCH CZ. I

Dzisiejszym postem spróbujemy rozpocząć serię sentymentalnych wpisów poświęconych naszej młodości, czy wręcz dzieciństwu, tyle że widzianych z perspektywy ówczesnego "designu", czy raczej, jak się wówczas mówiło, wzornictwa przemysłowego. 

Na pewno nie było wówczas tak kolorowo i różnorodnie, jak dziś, co nie znaczy, że ówcześnie dostępne w Polsce sprzęty gospodarstwa domowego, meble, czy lampy - przynajmniej cześć z nich - nie były ciekawie zaprojektowane.  Wręcz przeciwnie, niektóre wydają się całkiem intrygujące. Może są siermiężnie wykonane ze słabej jakości materiałów, ale na pewno nie brak im oryginalności. Może trzeba było tych 30 lat i zalewu tzw. chińszczyzny, by to docenić?

Na pierwszy ogień w naszych wspominkach idzie...
Fot. Akcja migracja

suszarka marki Farel, rok produkcji 1982.
Fot. Akcja migracja

Kto ją pamięta ręka w górę! Zapewne była w co drugim polskim domu lat 80'tych. Nam pozostała w pamięci w wersji o błękitnym kolorze. Odnaleziony przez nas i ocalony najpewniej przed zagładą egzemplarz jest jednak, jak widać, w wydaniu pomarańczowym.
Fot. Akcja migracja

Przy odrobinie wyobraźni taka suszarka spokojnie mogłaby "grać" w Gwiezdnych Wojnach :-)
Fot. Akcja migracja

Poszukiwania kolejnych "eksponatów" przy okazji naszej powolnej przeprowadzki (czego to człowiek w tych szafach nie pochował :-) oraz wizyt w zaprzyjaźnionych wiejskich domach, trwają. Ciąg dalszy być może więc nastąpi...