Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 lutego 2015

MOŹDZIERZ

Mając już wymarzoną kuchnię, zaczynamy wypełniać ją dodatkami i niezbędnymi drobiazgami. Wybierając te z nich, które nie skryją się w szafkach i szufladach, chcemy trzymać się pewnych założeń. Po pierwsze, nie zagracić przestrzeni. Po drugie, unikać ładnych, ale nieużytecznych drobiazgów. Po trzecie, ograniczyć paletę barw do czerni i bieli, oraz odcieni szarości. Jedyny kolorowy dodatek to zieleń roślin. Preferowane proste kształty i materiały, takie jak ceramika, kamień, tam gdzie to niezbędne stal. 

Pierwszy z dodatków to moździerz wypatrzony w Ikei przez Mikiego.
Fot. Akcja migracja

Kryteria spełnia, a że swego czasu mieliśmy ciągoty do orientalnej kuchni, pełnej świeżo mielonych przypraw, to na pewno będzie użyteczny.

Fot. Akcja migracja

niedziela, 15 lutego 2015

KRZESŁO-ZAGADKA

W kuchni zdecydowaliśmy się na rozwiązanie barowe, tzn. zamiast kuchennego stołu, poszerzony blat, który pozwoli dwóm, trzem osobom wygodnie zjeść szybki posiłek.
Fot. Akcja migracja

Takie rozwiązanie wydaje się mieć sporo zalet, zwłaszcza gdy kuchnia nie jest zbyt duża. By je wprowadzić w życie potrzebne są nam jednak stołki barowe, tzw. hoker'y. Ich poszukiwanie okazuje się nie być łatwe. Jak dotąd nie trafiliśmy na model, który rzuciłby nas na kolana, sprawiając, że olśnieni i osłupieni sięgamy do portfela. Mamy kilku faworytów, ale poszukiwania wciąż trwają.

Wśród krzeseł, które bierzemy pod uwagę czołową pozycję zajmuje model Afteroom firmy Menu. Mamy z nim jednak jeden, z pozoru może błahy, ale dla nas istotny problem - ile właściwie ma nóg. Trzy,
menu.as

czy cztery?
menu.as

Producent wspomina o czterech. Z kolei w sklepie internetowym, w którym odnaleźliśmy to krzesło mowa jest o "trzech nogach o cylindrycznym przekroju". Zdjęcia też problemu nie rozwiązują, bo jak np. na poniższym zdjęciu doszukać się czwartej nogi?
menu.as

Zdjęcie en face rozwiązałoby problem, ale jak dotąd takiego nie znaleźliśmy.  No cóż, będziemy drąży temat. A może Wy wiecie ile nóg ma to krzesło?

piątek, 13 lutego 2015

ZAKUPY - MĘSKA PERSPEKTYWA

Choć nasze wpisy powstają zazwyczaj zespołowo (no tak już mamy - wszystko razem), dziś wpis męskiego autorstwa, bo też tylko ja stanąłem ostatnio przed kolejnym wyzwaniem - zakupy w IKEA.

Doczekawszy się nowej, lśniącej kuchni wypadało wyposażyć się w komplet niezbędnych naczyń i kilku drobiazgów potrzebnych na co dzień. Co nieco w międzyczasie udało nam się zebrać, ale z braku miejsca był to jak dotąd minimalny zestaw. Teraz niemal puste szafki i szuflady aż korcą, by coś do nich włożyć. Trzeba mieć tylko co.

Zakupy w naszym wydaniu są jasno podzielone. Internet wraz z całym bogactwem dostępnych tam wnętrzarskich dodatków ogarnia Agata, chyba że idzie o tzw. dużą rzecz, wtedy mamy burzę mózgów. Do klasycznych sklepów wysyłany jestem ja - z obowiązku łącznik z wielkim światem dużego miasta.
Fot. Akcja migracja

Myślę, że faceta wysłanego na samotne "łowy"w sklepie tego typu (zresztą chyba w każdym sklepie, no może z wyjątkiem elektroniki i oczywiście - narzędzi) łatwo poznać. Miota się taki między regałami, lista w ręku, wzrok rozbiegany, ja w dodatku potrafię mruczeć pod nosem. Gdzieżby taki chciał coś oglądać, przesiewać kosze, wertować półki. Podejście wybitnie zadaniowe - znaleźć co małżonka wybrała, odhaczyć na liście i do kasy. Szybko, szybko, bo do pracy jeszcze trzeba, a tu już 11ta... Problem zaczyna się wtedy, gdy na liście pojawia się pozycja typu: "białe talerze - głębokie, duże i deserowe". No ok, tylko, że...
Fot. Akcja migracja
które konkretnie? Szklanki - to samo, duże, małe, takie, siakie. I tu staje takowy, przed dylematem, wykazać się własną inicjatywą, zdać na własny osąd sytuacji, czy dzwonić, raportować: "no wiesz takie, ten, no duże dość, okrągłe chyba... Ładne? Czy ja wiem... brzydkie nie są...". A teraz wyobraźcie sobie gościa, który w sumie lubi te duperele i jest w stanie uwierzyć, że design się liczy, że względy praktyczne to nie wszystko. Coś bym tam wybrał sam, ale czy ja wiem? W dodatku należę do kategorii szczególarzy, gotowych oglądać 10 talerzyków by wybrać ten niewybrakowany lub, jak to z IKEA bywa, najmniej wybrakowany. Na koncie mam takie wyczyny, jak przerzucanie w magazynie siedmiu, czy ośmiu niemal dwumetrowej wysokości luster by znaleźć dla przyjaciół to najlepsze. No ciężko jest, nie powiem. W sumie jednak daję radę. Talerze kupiłem (no deserowych nie, ale czy te deserowe naprawdę są potrzebne ;-), szklanki też, i kubeł na śmieci, deskę, podkładki... Wykazałem też inicjatywę - kupiłem, spoza listy, kamienny moździerz i... korkociąg, cobym już budowlanych metod stosować nie musiał.
Fot. Akcja migracja



niedziela, 8 lutego 2015

O KUCHNIA! CZ. III

Dziś postanowiliśmy nie trzymać Was dłużej w niepewności i pokazać naszą, odmienioną w ciągu ostatnich dni kuchnię.
Fot. Akcja migracja
 
Wykończenia wymaga jeszcze kilka drobiazgów, ale całość już jest.
Fot. Akcja migracja
 
Pomieszczenie ma 10m2 i należy do tzw. kuchni półotwartych. Zależało nam na wygospodarowaniu miejsca dla spożywania codziennych posiłków, chcieliśmy także mieć spory blat roboczy i miejsce na ustawianie różnych kuchennych pomocników. Kolorystyka długo była niewiadomą. Ostatecznie, jak widać, wygrał nieśmiertelny biały - także na blacie.
Fot.. Akcja migracja
 

Przy montażu nie obyło się bez emocji. Okazało się, że podłoga nie trzyma poziomu. By ten mankament zamaskować, drzwiczki najwyższej szafki wymagają poprawki. Stąd za tydzień czeka nas jeszcze kuchenna dogrywka.  Pierwszy gorący posiłek w nowej kuchni dało już jednak radę zrobić.
Fot. Akcja migracja

Nie był zbyt ambitny, ale mrożona pizza z tak długo oczekiwanego piekarnika smakowała jak nigdy.
Dziś także mieliśmy gorącą kolację... Własna kuchnia to jednak fajna sprawa.
Fot. Akcja migracja
 

sobota, 7 lutego 2015

O KUCHNIA! CZ. II

To były długie i męczące dwa dni...
Fot. Akcja migracja

Przez nasz dom przeszło wykonawcze tornado...
Fot. Akcja migracja

Było trochę nerwów, były chwilę zwątpienia, gdy niektóre części kuchennej układanki wydawały nam się nie takie jak powinny... Przypomnieliśmy sobie o tych, których chcieliśmy wyprzeć z pamięci, to jest o posadzkarzach i tynkarzach... No ale dobrnęliśmy (niemal) do szczęśliwego finału.
Fot. Akcja migracja

Szczegółami uraczymy Was wkrótce, a na razie - odpoczynek.

czwartek, 5 lutego 2015

O KUCHNIA! CZ. I

Już prawie z nami jest - kuchnia. Dziś ruszył montaż...
Fot. Akcja migracja

Trzymajcie kciuki!
Fot. Akcja migracja

sobota, 13 grudnia 2014

KUCHNIA - PLAC BOJU

Ostatnio wspominaliśmy o niezbędnych przygotowaniach do urządzenia kuchni. Dziś rzut oka na "plac boju" - naszą kuchnię w stanie "0".
Fot. Akcja migracja

Totalna prowizorka. Wyżyn sztuki kulinarnej nie daje się tu osiągnąć... Dobrze, że w najbliższym miasteczku działa sporo dobrych barów.

czwartek, 11 grudnia 2014

KUCHNIA - KONCENTRACJA SIŁ I ŚRODKÓW

Dość długo radziliśmy sobie bez kuchni z prawdziwego zdarzenia. Z tak zwanych "dużych" inwestycji pierwszeństwo miały ocieplenie domu i elewacja tak, by zakończyć budowę i pozałatwiać "odbiory". Nie jest to może reguła w naszej okolicy, gdzie, jak chyba wszędzie w Polsce, nie brak zamieszkałych od lat "budów", ale my postanowiliśmy oddać budynek do użytkowania tak szybko, jak to tylko będzie możliwe, jednocześnie ostatecznie uwalniając się od prac tynkarskich. Skłoniła nas do tego nie tylko legalistyczna wobec prawa budowlanego postawa (choć też oczywiście ;-), ale przede wszystkim koszty ogrzewania i energii, która przy tzw. prądzie budowlanym jest sporo droższa. Ogrzewa nas - poza wewnętrznym żarem - pompa ciepła, więc cena energii elektrycznej ma niebagatelne znaczenie. W naszej gminie zróżnicowana jest też cena wody - niższa dla gospodarstw domowych. Niby drobiazg, ale też mobilizuje, by załatwić papiery.

Elewacja gotowa, dom "odebrany", przyszedł więc czas na realizację kolejnej pozycji na naszej niekończącej się liście, tym bardziej, że o ile we dwójkę brak urządzonej kuchni nie dawał się aż tak we znaki, to już w trójkę może to stać się lada chwila kłopotliwe. 

Tak spora zwłoka z urządzeniem kuchni ma jedną zaletę - jej projekt wydaje się być dobrze przemyślany, a my zdajemy się być pewni tego, jak nasza kuchnia powinna wyglądać. Już nie raz przekonaliśmy się, że długi czas od pomysłu do realizacji uchronił nas może nie tyle nawet przed błędami (choć też), co pozwolił w pełni uzmysłowić sobie czego tak na prawdę chcemy, w jakich wnętrzach będziemy się dobrze czuć. 

Mocno natchnieni...
amee allsop

zaczynamy więc operację "Kuchnia"!

Etap I: koncentracja sił i środków...
Fot. Akcja migracja

Zanim do pracy przystąpią stolarze musieliśmy skompletować niezbędny osprzęt. I tu niespodzianka, największy problem sprawił nam nie wybór lodówki, kuchenki, czy zlewu, ale wybór... uchwytów. Taka przypadłość szczególarzy - widzą problem tam, gdzie większość podejmuje decyzje bez trudu.
hettich

Nie pomogło, tak jak w przypadku dużego AGD, ograniczenie się do jednej firmy. Dalej mieliśmy do wyboru dziesiątki modeli, a gdy już podjęliśmy decyzję, to okazało się, że nasz uchwyt-wybranek nie jest dostępny nawet w Niemczech...  Druga próba okazała się bardziej udana, choć na uchwyty wciąż czekamy.

CDN...

sobota, 12 kwietnia 2014

S.M.E.G.

Fabryka Metalowych Wyrobów Emaliowanych w Guastalla - słynna S.M.E.G., której lodówki od dawna królują w kuchennych aranżacjach z nutką nostalgii za latami 50', podczas tegorocznych targów w Mediolanie zaprezentowała nową serię drobnych sprzętów kuchennego AGD. Choć lodówka nigdy nie zdobyła naszego serca, to już czajnik i toster hmmm...

http://www.archiproducts.com/it/prodotti

Skoro i tak muszą być pod ręką, stojąc na kuchennym blacie, to niech chociaż wyglądają ;-) Z niecierpliwością czekamy więc na kontakt na żywo z nową serią produktów, jak tylko trafią do sklepów. Już bowiem wiemy, że nie wszystko złoto, co się w internecie świeci.

poniedziałek, 3 lutego 2014

DARY...Z NATURY

Zwyczaj obdarowywania odwiedzanych gospodarzy ma długą tradycję, na wsi jednak przyjmuje niekiedy szczególną postać. Gdzież bowiem, jeśli nie właśnie na wsi można by otrzymać w prezencie kosz pełen takich oto wspaniałości:
Fot. Akcja migracja
Fot. Akcja migracja
Fot. Akcja migracja
Fot. Akcja migracja
Wszystko przepyszne, przygotowane przez naszych Gości własnoręcznie z w 100% naturalnych składników, z których większość pochodzi z ich ogrodu lub została zebrana w okolicy! Sporządzenie tych specjałów wymagało talentu, wiedzy i mnóstwa czasu. Część smakołyków od razu trafiła na stół. Zachwytom nie było końca. I jak tu takie prezenty porównywać do kupowanego w mieście naprędce wina i bombonierki z marketu?

Janiczku, Pani Marylko, dziękujemy serdecznie!

sobota, 9 listopada 2013

POMARAŃCZOWE DANIA

Na przekór pochmurnym dniom, zupełnie niechcący do rąk kleiły się prawie wyłącznie pomarańczowe składniki na rożne dania. Oczy same wędrowały w kierunku dyni, marchewki, pomarańczy.Organizm  poszukiwał słońca.
Na obiad powstały więc bardzo rozgrzewająca, pomarańczowa zupa dyniowa z dużą ilością imbiru oraz curry z soczewicy i marchewki.

Fot. Akcja migracja


 A na deser ciasto czekoladowo - pomarańczowe z herbatą parzoną z szuszonych kwiatów i liści lipy i suszonej mięty.

Fot. Akcja migracja
Pycha!

czwartek, 8 sierpnia 2013

TAKE A PARTY

Takiego lata jeszcze nie było! Gorąco w dzień, ciepło w nocy, co kilka dni letnia burza - niegroźna, tylko dla chwilowej ochłody i kilku kropel deszczu.
To najlepszy czas na wieczorne spotkania z przyjaciółmi, kiedy można odetchnąć trochę od upału, zjeść cokolwiek i upajać się śpiewem cykad.

Fot. Akcja migracja

 Na takie imprezy najlepsze są dania lekkie, z mnóstwem świeżych warzyw, ziół, najlepiej z własnego ogródka!

Fot. Akcja migracja


Miłego wieczoru!

środa, 7 sierpnia 2013

NAJLEPSZA PORZECZKOWA

Tarta.
Słodkie, kruche ciasto i kwaśne porzeczki tworzą idealną parę. Wystarczy przepis na najprostsze kruche ciasto, śmietana kremówka i garść porzeczek (do kremu czarnych, do dekoracji czarnych i czerwonych).
Pyszne, uzależniające, niesamowicie letnie!

Fot. Akcja migracja

poniedziałek, 1 lipca 2013

NOWE SMAKI: DŻEM Z TRUSKAWEK I KWIATÓW CZARNEGO BZU

Sezon truskawkowy w pełni. Jeszcze kwitnie czarny bez. Czas pędzi jednak nieubłaganie i za chwilę pozostanie po tym tylko wspomnienie. Postanowiliśmy więc zachować nieco tych smaków i zapachów na dłużej.

Fot. Akcja migracja

Sposobem na osiągnięcie tego celu okazał się dżem.
Fot. Akcja migracja

Przepis nie jest skomplikowany: wystarczą truskawki, baldachy z kwiatami czarnego bzu, cukier i pektyna (u nas "Żelfix" )
Fot. Akcja migracja
Pycha!
Pytanie tylko jak długo uda się ochronić to zamknięte w słoikach wspomnienie początków lata przed amatorami porannego "chlebka z masełkiem i dżemikiem".
Fot. Akcja migracja

Miłego dnia!

niedziela, 16 czerwca 2013

HÄR FÅR DU EN GREJ DU INTE HADE VÄNTAT DIG!

"Oto coś, czego się nie spodziewałeś!" - Wręczanie prezentów opatrzonych takim mottem to chyba nawet większa przyjemność niż ich otrzymywanie. 

Tym razem sprawiliśmy sobie przyjemność, obdarowując naszych Przyjaciół tortem truskawkowo-śmietanowym. No cóż, jedni biegają, inni dają im ku temu dodatkowe powody.
Fot. Akcja migracja

 Niespodzianką nie tyle był sam tort, co jego smakowity środek.
Fot. Akcja migracja

Był to mus truskawkowy, bita śmietana z tartą czekoladą oraz świeże truskawki. Wszystko przełożone biszkoptowym ciastem.
Fot. Akcja migracja

Najważniejsze, by tort przez noc poleżał w lodówce - przesiąknięty smakiem i zapachem truskawek jest jeszcze lepszy.
Fot. Akcja migracja

Kalorii nie liczyliśmy, ale po jego zjedzeniu powinno starczyć sił na parę kilometrów biegu (a w naszym przypadku spaceru).

niedziela, 9 czerwca 2013

SŁODKIE ZŁOTO

Już jest!!
Słodki, aromatyczny, zdrowy - MIÓD. Czekamy na niego z utęsknieniem cały rok.
Jak zwykle, pierwszy pojawia się rzepakowy.
Czyż nie jest piękny?
Fo. Akcja migracja
Kwintesencja wiosny zamknięta w słoiku!
Miód co roku kupujemy od p.Włodka, dla którego pszczelarstwo to prawdziwa pasja!! O pszczołach, miodzie, ulach może mówić całymi godzinami. Zawsze, kiedy wybieramy się do niego po świeży zapas "słodkiego złota", rezerwujemy sobie więcej czasu - żeby usiąść na taborecie w pracowni mistrza i słuchać długich opowieści o skomplikowanej produkcji miodu, ciekawych zwyczajach pszczół. To ogromna wiedza, kilkadziesiąt lat praktyki dają w rezultacie najlepsze miody w okolicy.
Czekamy już na następne: lipowe, gryczane, wielokwiatowe, faceliowe. Zapasy z tamtego roku dawno już zjedzone.
Fot. Akcja migracja
Fot. Akcja migracja

środa, 15 maja 2013

ZJEŚĆ POKRZYWĘ

Tak, jak zapowiadaliśmy, po mniszku przyszedł czas na pokrzywę. Ten znielubiony przez większość chwast (każdy chyba miał choć raz do czynienia z poparzeniem?), okazała się całkiem niezłym smakołykiem.
Ze znalezieniem go nie było żadnego problemu - rośnie wszędzie! Najważniejsze, żeby był daleko od terenów narażonych na kurz i zanieczyszczenia, dróg itp. i, żeby znaleźć młodą pokrzywę - podobno jest najzdrowsza.
Fot. Akcja migracja

Młode listki spokojnie można zrywać bez rękawiczek, nie parzą.
Fot. Akcja migracja
 
A jaką potrawę przygotować z pokrzywy? Właściwie każdą, w której pokrzywa może zastąpić takie warzywa jak sałata czy szpinak! Tak jak w przypadku mniszka czuć wyraźnie goryczkę, tak w przypadku pokrzywy nie ma właściwie wyraźnego smaku. Wszystko zależy więc od przypraw i dodatków. U nas pokrzywa wystąpiła w roli głównej w sałatce warzywnej. 
Składniki to: pokrzywa, mniszek, szczypiorek, pomidor, ogórek, rzodkiewka, pestki słonecznika. Całość przyprawiona sokiem z cytryny, oliwki, szczyptą soli i pieprzu.
Zacząć trzeba od sparzenia pokrzywy,
Fot. Akcja migracja


 Potem to już jazda dowolna - proporcje poszczególnych składników wedle uznania i smaku domowników.
Fot. Akcja migracja

Akurat starczyło dla czterech osób, choć przydział był ściśle wyznaczony.
Fot. Akcja migracja


Następna w kolejce - lebioda :))