Pokazywanie postów oznaczonych etykietą formalności. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą formalności. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 maja 2013

ELEKTRYFIKACJA

Z chwilą, gdy zakończyliśmy na naszej działce "wykopki" (przynajmniej te w dużej skali), a trawka zdążyła się zazielenić,
Fot. Akcja migracja
należało zaopatrzyć się w jedną z głównych zdobyczy współczesnej cywilizacji w postaci energii elektrycznej. Oczywiście sporo wcześniej (na etapie ubiegania się o tzw. warunki zabudowy) trzeba było załatwić formalności z dystrybutorem energii. To on wydaje "warunki przyłącza" (uwaga na tzw. moc umowną - musi wystarczyć dla wszystkich prądożernych urządzeń, ale jednocześnie nie ma co przesadzać, bo za każdy kW mocy później się płaci w rachunkach, przynajmniej tak długo, jak długo instalacja elektryczna nie zostanie odebrana. Np. w naszym przypadku opłata za faktycznie zużytą energię to mniej niż 10 % całego rachunku), a następnie samo przyłącze wykonuje (u nas ze słupa do granicy działki).
Fot. Akcja migracja

Odcinek od granicy działki do domu to już zadanie inwestora. My od razu założyliśmy "roboczą" szafkę elektryczną z układem zabezpieczającym i koniecznymi na potrzeby budowy gniazdami.
Fot. Akcja migracja
No i stała się jasność...

wtorek, 26 marca 2013

O POSZUKIWANIACH SWOJEJ ARKADII

Dziś temat nieco poważniejszy. Właściwe to od tego powinniśmy zacząć. Warunkiem migracyjnej akcji jest posiadanie własnego kawałka, jeszcze nie podłogi, ale ziemi, na której ta podłoga mogłaby w przyszłości powstać, ziemi, która by spełniała nasze wyobrażenie o własnym zielonym zakątku z dala od miejskiego zgiełku. Jak jednak znaleźć swoją krainę wiecznej szczęśliwości? Ponieważ ten etap migracji mamy już za sobą, a nawet udało nam się pomóc przyjaciołom znaleźć kawałek ziemi w sąsiedztwie, postanowiliśmy podzielić się z Wami naszymi doświadczeniami w tym względzie, a że tytuł bloga zobowiązuje, to opiszemy cała "akcję" po wojskowemu.
Fot. Akcja migracja

Punkt 1. Rekonesans
W dobie internetu wielu rozpoczyna swe poszukiwania od internetowych ogłoszeń sprzedaży nieruchomości. Naszym zdaniem to szukanie - używając "wiejskiej" metafory - igły w stogu siana.
Źródło: www.google.pl
Lepiej zacząć od znalezienia "swojej" wsi. Może od dawna jeździcie gdzieś na podmiejskie spacery, włóczycie się z psami po polach, a może jakaś wieś zauroczyła Was podczas odwiedzin u znajomych, rodziny... Jeśli odwiedza się jakieś ulubione miejsce od dłuższego czasu i o różnych porach roku, to już się o nim sporo wie, np. czy w sąsiedztwie nie ma jakiejś wielkiej fermy, a cicha zimą kraina "ożywa" wiosną hukiem quadów, ciężarówek skracających sobie drogę do pobliskiej żwirowni itp. W ogłoszeniach zazwyczaj o tym nie piszą :-) Warto też pooglądać sobie ulubioną okolicę z lotu ptaka (http://maps.geoportal.gov.pl/) przy okazji orientując się co do ilości i wielkości działek na danym terenie.

Punkt 2. Oznaczenie celu
Teraz trzeba znaleźć konkretną działkę, która jest "do kupienia". Radzimy przejrzeć nie tylko wybrane ogłoszenia (tu niestety wielu pośredników i jak to się mówiło dawniej, "spekulantów" :-), ale także np. oferty Agencji Nieruchomości Rolnych (wiele przetargów, zwłaszcza na mniejsze działki nadające się do zabudowy ma charakter nieograniczony - nie trzeba być rolnikiem), ale najważniejsze, co możemy doradzić, to udanie się do właściwego urzędu gminy i odnalezienie osoby odpowiedzialnej za tzw. gospodarkę nieruchomościami lub komendanta straży gminnej (tak, tak nie przesłyszeliście się). To jest wieś - tu "wszyscy o wszystkich wszystko wiedzą", a już zwłaszcza człowiek, który od lat w urzędzie zajmuje się nieruchomościami potrafi być doskonale zorientowany kto "na jego terenie" przymierza się do sprzedaży kawałka pola, a nieraz i całego gospodarstwa. A może sama gmina właśnie sprzedaje działki... Jeśli trafimy na kogoś życzliwego, to może być to prawdziwa kopalnia informacji.

Punkt 3. Atak
Każdy szuka trochę czego innego i ma różne możliwości, nie będziemy więc wymądrzać się na co należy zwrócić uwagę przed zakupem i jak negocjować za sprzedawcą. Na pewno warto zorientować się, czy są szanse uzbrojenia terenu w energię elektryczną i wodę (Energetyka jest gotowa ciągnąć linię niemal wszędzie, ale uwaga na koszty; można próbować mieć własną studnię, ale nie wszędzie trafi się na dobrą wodę). Nie zaszkodzi też sprawdzić w urzędzie gminy, czy dla danego obszaru nie uchwalono miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (a jeśli tak, to jakie są jego postanowienia co do interesującego nas obszaru) albo, czy w okolicy nie jest planowana np. farma elektrowni wiatrowych (no chyba, że ktoś ma upodobanie do wiatraków na horyzoncie niczym Don Kichote z Manchy). Jeśli ktoś zamierza działkę zabudować lub rozbudować istniejącą już zabudowę, to zalecamy ostrożność przy kupowaniu działki położonej w szczerym polu z dala od innych domostw (może być problem z tzw. WZ'tką o ile dla terenu nie ma miejscowego planu).

Punkt 4. Triumf
Jak się wszystko uda, to - jak słusznie zauważyła jedna z naszych Czytelniczek - można kupować kalosze :-) 
Fot. Akcja migracja