Pokazywanie postów oznaczonych etykietą meble. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą meble. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 lipca 2015

PROTOTYP - PROJEKT NR 1

Mieszkanie na wsi i towarzyszący mu spokój sprzyja kreatywności.  Stąd Akcja migracja rozwija się na różnych polach. Jakiś czas temu zabraliśmy się na przykład za... projektowanie mebli ;-) Hehe, nie traktujecie tego oczywiście całkiem poważnie. Projektanci z nas mniej więcej tacy, jak i rolnicy.

Projekt nr 1 zainspirowany został kamienną płytą - pozostałością prac związanych z wykończeniem wejścia do domu,
Fot. Akcja migracja

oraz potrzebą znalezienia od dłuższego czasu poszukiwanego przez nas biurka do gabinetu. Mebel potrzebny i szczególny, wszak to warsztat pracy "pana domu". Oczywiście mebli tego typu nie brakuje w sklepach. My jednak chcieliśmy czegoś szczególnego, stylem i wykończeniem pasującego do powolutku rodzącego się klimatu tego pomieszczenia - surowo, troszkę industrialnie, troszkę w duchu zen - kamień, metal, żeliwo, ogień, powietrze, woda. Nie chcemy w tym pokoju ani nowoczesnego biura, ani klasycznej XIX wiecznej kancelarii. Zabudowa systemowa i meble gdańskie odpadają ;-)

Fot. Akcja migracja

Kamienny balat z tego samego materiału co posadzka pasował do obranej koncepcji. Należało tylko dorobić "resztę" biurka. I tak oto zrodził się prototyp nr 1. Przed Wami jedyny, oryginalny egzemplarz:
Fot. Akcja migracja

Wymiary: 122 x 68 x 80. Konstrukcja: metalowa, czarny mat. Blat: kamienny - łupek brazylijski, szaro-grafitowy. Nóżki regulowane.
Fot. Akcja migracja

No i co myślicie? Szykować się na meblarskie targi do Mediolanu, czy jeszcze trochę zaczekać? ;-)
 

poniedziałek, 13 lipca 2015

PROTOTYP - ZAPOWIEDŹ

Dziś szybciutko - tylko krótka zapowiedź najbliższego wpisu. Obszerna relacja wkrótce.
Fot. Akcja migracja

niedziela, 15 lutego 2015

KRZESŁO-ZAGADKA

W kuchni zdecydowaliśmy się na rozwiązanie barowe, tzn. zamiast kuchennego stołu, poszerzony blat, który pozwoli dwóm, trzem osobom wygodnie zjeść szybki posiłek.
Fot. Akcja migracja

Takie rozwiązanie wydaje się mieć sporo zalet, zwłaszcza gdy kuchnia nie jest zbyt duża. By je wprowadzić w życie potrzebne są nam jednak stołki barowe, tzw. hoker'y. Ich poszukiwanie okazuje się nie być łatwe. Jak dotąd nie trafiliśmy na model, który rzuciłby nas na kolana, sprawiając, że olśnieni i osłupieni sięgamy do portfela. Mamy kilku faworytów, ale poszukiwania wciąż trwają.

Wśród krzeseł, które bierzemy pod uwagę czołową pozycję zajmuje model Afteroom firmy Menu. Mamy z nim jednak jeden, z pozoru może błahy, ale dla nas istotny problem - ile właściwie ma nóg. Trzy,
menu.as

czy cztery?
menu.as

Producent wspomina o czterech. Z kolei w sklepie internetowym, w którym odnaleźliśmy to krzesło mowa jest o "trzech nogach o cylindrycznym przekroju". Zdjęcia też problemu nie rozwiązują, bo jak np. na poniższym zdjęciu doszukać się czwartej nogi?
menu.as

Zdjęcie en face rozwiązałoby problem, ale jak dotąd takiego nie znaleźliśmy.  No cóż, będziemy drąży temat. A może Wy wiecie ile nóg ma to krzesło?

wtorek, 10 lutego 2015

SYPIALNIA CZ. II - SZAFKI NOCNE

Odszukanie pierwszego wpisu o naszej sypialni zajęło trochę czasu. Umieściliśmy go na blogu 16 października 2013 roku. Teraz nadszedł czas nadania sypialni finalnego kształtu. Tempo realizacji naszych zamierzeń jest więc iście porażające. No ale zapowiadaliśmy, że będą drobne kroczki...

Szafki nocne. Jeśli kilku niezbędnych przy łóżku drobiazgów nie chce się trzymać na podłodze - niezbędne. Ich kształt i wygląd nie był przedmiotem sporu. Miały być proste, pozbawione ozdobników,  nieduże. Z czasem uznaliśmy, że powinny być surowe w formie, choć wykonane z naturalnych, ciepłych materiałów, co miało nieco złagodzić betonową ścianę, jaką zafundowaliśmy sobie u wezgłowia. Odnalezione w IKEI szafki Vettre, choć przez moment bardzo nam się spodobały, nie spełniały tego kryterium. Problematyczny był też ich kolor (czemu nie ma białych?).
Źródło: www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/00222628/

Zdecydowaliśmy się na własny projekt, choć słowo "projekt" brzmi tu trochę na wyrost. Po prostu wymyśliliśmy sobie dwa drewniane, wiszące "kubiki", bez tylnej ścianki.
Fot. Akcja migracja

Mamy nadzieje, że to, jak się będą prezentowały razem z łóżkiem okaże się już wkrótce.

niedziela, 8 lutego 2015

O KUCHNIA! CZ. III

Dziś postanowiliśmy nie trzymać Was dłużej w niepewności i pokazać naszą, odmienioną w ciągu ostatnich dni kuchnię.
Fot. Akcja migracja
 
Wykończenia wymaga jeszcze kilka drobiazgów, ale całość już jest.
Fot. Akcja migracja
 
Pomieszczenie ma 10m2 i należy do tzw. kuchni półotwartych. Zależało nam na wygospodarowaniu miejsca dla spożywania codziennych posiłków, chcieliśmy także mieć spory blat roboczy i miejsce na ustawianie różnych kuchennych pomocników. Kolorystyka długo była niewiadomą. Ostatecznie, jak widać, wygrał nieśmiertelny biały - także na blacie.
Fot.. Akcja migracja
 

Przy montażu nie obyło się bez emocji. Okazało się, że podłoga nie trzyma poziomu. By ten mankament zamaskować, drzwiczki najwyższej szafki wymagają poprawki. Stąd za tydzień czeka nas jeszcze kuchenna dogrywka.  Pierwszy gorący posiłek w nowej kuchni dało już jednak radę zrobić.
Fot. Akcja migracja

Nie był zbyt ambitny, ale mrożona pizza z tak długo oczekiwanego piekarnika smakowała jak nigdy.
Dziś także mieliśmy gorącą kolację... Własna kuchnia to jednak fajna sprawa.
Fot. Akcja migracja
 

sobota, 7 lutego 2015

O KUCHNIA! CZ. II

To były długie i męczące dwa dni...
Fot. Akcja migracja

Przez nasz dom przeszło wykonawcze tornado...
Fot. Akcja migracja

Było trochę nerwów, były chwilę zwątpienia, gdy niektóre części kuchennej układanki wydawały nam się nie takie jak powinny... Przypomnieliśmy sobie o tych, których chcieliśmy wyprzeć z pamięci, to jest o posadzkarzach i tynkarzach... No ale dobrnęliśmy (niemal) do szczęśliwego finału.
Fot. Akcja migracja

Szczegółami uraczymy Was wkrótce, a na razie - odpoczynek.

czwartek, 5 lutego 2015

O KUCHNIA! CZ. I

Już prawie z nami jest - kuchnia. Dziś ruszył montaż...
Fot. Akcja migracja

Trzymajcie kciuki!
Fot. Akcja migracja

wtorek, 6 stycznia 2015

ZRÓB TO SAM - STOLIK W SALONIE

Nowy rok przyniósł impas w naszych wnętrzarskich poczynaniach. Wciąż czekamy na stolarza, więc "operacja kuchnia" utknęła w martwym punkcie. Sypialnia też zawieszona, a w zasadzie właśnie nie zawieszona. Jednocześnie ciężko jakoś nam się zmobilizować. Święta rozleniwiają. Zmienna pogoda zniechęca do wychodzenia. W dodatku Nowa narzuciła codzienną rutynę, która w niezauważalny sposób pochłania godziny, dni, tygodnie. Męska część Akcji Migracji mierzy się z pracą i dojazdami. Czas ucieka przez palce.

Dziś, ku zdziwieniu naszych piesków, które musiały zaakceptować dodatkowy ruch w garażu, nastąpił mały zryw - zaczęliśmy prace nad stolikiem kawowym.
Fot. Akcja migracja
 
Pomysł na jego samodzielne wykonanie jest ubocznym efektem prac nad sypialnią oraz inspiracji zaczerpniętej z jednego z wnętrzarskich blogów. Czy trafi on do salonu, to zależy od ostatecznych efektów. Na razie natrafiliśmy na pewne braki materiałowe i sprzętowe wynikające z niedostatecznego przygotowania i konieczności przerobienia "projektu wykonawczego". Po uzupełnieniu zapasów, w weekend prace zostaną wznowione. O postępach, względnie porażkach będziemy raportować.

środa, 17 grudnia 2014

JEDNO ZDJĘCIE - DWIE INSPIRACJE

Z obfitości codziennie prezentowanych w sieci wnętrz i aranżacji czasem udaje nam się wyłowić te prawdziwie inspirujące. Należy do nich np. pokój uwieczniony na tym zdjęciu:
fastighetsbyran.se via her creative

Zaciekawiły nas tu dwie rzeczy. Po pierwsze, krzesło. To Afteroom Chair, Black, duńskiej firmy Menu. Takie trochę szpitalno-doktorskie nieprawdaż? Proste, surowe, intrygujące. Być może w wersji białej pasowałoby do sypialni, nad którą obecnie usilnie pracujemy.

Drugie "odkrycie" to oryginalna tablica - wieszak na ścianie. Wygląda jak siatka zbrojeniowa pod posadzkę :-) Mamy nawet jeszcze na stanie wśród różnych pobudowalnych różności kilka takich :-) Praktyczna i oryginalna zarazem. Mikiemu chodzi takowa po głowie (no może w wersji nieco upgrade'owanej), jako wieszak na narzędzia do garażu. No zobaczymy co z tego wyjdzie. Pomysłów mamy ostatnio sporo. Z realizacją bywa u nas tylko krucho. Z drugiej strony ostatnio mocno przyśpieszyliśmy więc może jeszcze w tej pięciolatce doczekamy się efektów.

Udanej środy!

czwartek, 11 grudnia 2014

KUCHNIA - KONCENTRACJA SIŁ I ŚRODKÓW

Dość długo radziliśmy sobie bez kuchni z prawdziwego zdarzenia. Z tak zwanych "dużych" inwestycji pierwszeństwo miały ocieplenie domu i elewacja tak, by zakończyć budowę i pozałatwiać "odbiory". Nie jest to może reguła w naszej okolicy, gdzie, jak chyba wszędzie w Polsce, nie brak zamieszkałych od lat "budów", ale my postanowiliśmy oddać budynek do użytkowania tak szybko, jak to tylko będzie możliwe, jednocześnie ostatecznie uwalniając się od prac tynkarskich. Skłoniła nas do tego nie tylko legalistyczna wobec prawa budowlanego postawa (choć też oczywiście ;-), ale przede wszystkim koszty ogrzewania i energii, która przy tzw. prądzie budowlanym jest sporo droższa. Ogrzewa nas - poza wewnętrznym żarem - pompa ciepła, więc cena energii elektrycznej ma niebagatelne znaczenie. W naszej gminie zróżnicowana jest też cena wody - niższa dla gospodarstw domowych. Niby drobiazg, ale też mobilizuje, by załatwić papiery.

Elewacja gotowa, dom "odebrany", przyszedł więc czas na realizację kolejnej pozycji na naszej niekończącej się liście, tym bardziej, że o ile we dwójkę brak urządzonej kuchni nie dawał się aż tak we znaki, to już w trójkę może to stać się lada chwila kłopotliwe. 

Tak spora zwłoka z urządzeniem kuchni ma jedną zaletę - jej projekt wydaje się być dobrze przemyślany, a my zdajemy się być pewni tego, jak nasza kuchnia powinna wyglądać. Już nie raz przekonaliśmy się, że długi czas od pomysłu do realizacji uchronił nas może nie tyle nawet przed błędami (choć też), co pozwolił w pełni uzmysłowić sobie czego tak na prawdę chcemy, w jakich wnętrzach będziemy się dobrze czuć. 

Mocno natchnieni...
amee allsop

zaczynamy więc operację "Kuchnia"!

Etap I: koncentracja sił i środków...
Fot. Akcja migracja

Zanim do pracy przystąpią stolarze musieliśmy skompletować niezbędny osprzęt. I tu niespodzianka, największy problem sprawił nam nie wybór lodówki, kuchenki, czy zlewu, ale wybór... uchwytów. Taka przypadłość szczególarzy - widzą problem tam, gdzie większość podejmuje decyzje bez trudu.
hettich

Nie pomogło, tak jak w przypadku dużego AGD, ograniczenie się do jednej firmy. Dalej mieliśmy do wyboru dziesiątki modeli, a gdy już podjęliśmy decyzję, to okazało się, że nasz uchwyt-wybranek nie jest dostępny nawet w Niemczech...  Druga próba okazała się bardziej udana, choć na uchwyty wciąż czekamy.

CDN...

wtorek, 4 listopada 2014

5 KROKÓW DO ZMIANY

W naszym domu mamy kilka mebli, które dostaliśmy, żeby nieco wypełnić pustkę, nie siedzieć na podłodze, nie spać na dmuchanym materacu. Zanim kupimy nowe, może uda się dostosować te pierwsze do naszych potrzeb. Zwłaszcza, że niektóre z nich nawiązują do stylu skandynawskiego... Próbujemy!

Krok pierwszy.
Ściągamy tapicerkę i szlifujemy:

Fot. Akcja migracja

Krok drugi.
Malujemy na biało:

Fot. Akcja migracja

Krok trzeci.
Porównujemy:

Fot. Akcja migracja

Krok czwarty.
Szukamy miejsca:

Akcja migracja
Krok piąty.
Zadowoleni z siebie uznajemy kolejne zadanie z cyklu diy za wykonane!

niedziela, 2 listopada 2014

STOLIK KAWOWY - STOLIK BETONOWY

Nie mamy na razie nawet sofy, a już myślimy o małym stoliku, tzw. kawowym, który by ją uzupełniał. Myśli są raczej mało skonkretyzowane, bo i perspektywa zakupu mebli do salonu odległa, wciąż bowiem wyczekujemy na odzyskanie równowagi budżetowej po wiosennych inwestycjach. Salon, poza odosobnionymi szaleństwami typu lampa, ma przy tym niski priorytet, więc na razie, nieponaglani, spokojnie szukamy inspiracji.

Zaciekawił nas m.in. ten zestaw surowych szarości:
Jason Hering’s Loft; designed by Renee Arns Stylist & Interior Designer
 via homedsgn
Pomijając fajną lampę i kanapę o pięknym szarym kolorze, to właśnie stolik nas zaciekawił. Zachęceniu sukcesami ze stolikiem - paletą i drabiną - wieszakiem, zastanawiamy się nawet, czy nie dałoby rady takowego wykonać samodzielnie. Pożyjemy zobaczymy...

czwartek, 14 sierpnia 2014

STOLIK Z PALETY

Jak już wspominaliśmy, postanowiliśmy wykorzystać jedną z pozostałych po budowie palet jako tarasowy stolik. Sam pomysł jest już dobrze znany: wybieramy dobrze zachowaną europaletę, malujemy (w nas pod kolor elewacji - na biały mat), dodajemy meblowe kółka (u nas dość duże, z gumowymi kółkami, dostępne w każdym markecie budowlanym) i gotowe. My postanowiliśmy dodać jeszcze jeden element "od siebie" - metalową białą siatkę, która sprawić ma, że stolik nawiązywać będzie do ogrodowych foteli.
Fot. Akcja migracja
Fot. Akcja migracja

Całość nie wymagała ani specjalnych zdolności, ani dużego nakładu pracy, a efekt wydaje się być całkiem, całkiem...
Fot. Akcja migracja

Trzeba tylko pamiętać, by dokładnie zamalować farbą do metalu gwoździe, którymi zbito paletę, inaczej na powietrzu szybko zardzewieją, zostawiając po deszczu brunatne zacieki na białej farbie.
Fot. Akcja migracja

W ten sposób, oprócz stolika, zyskaliśmy sporo satysfakcji z własnoręcznie wykonanego mebelka oraz trochę wytchnienia od sprzątania domu i jego okolic - na tym bowiem ostatnio w miarę sił i możliwości upływa nam czas.

wtorek, 22 lipca 2014

ŚNIADANIE NA TARASIE

Słoneczko przygrzewa, ptaszki ćwierkają, końskie muchy gryzą - idealny czas na lekkie śniadanko w ogrodzie.

Fot. Akcja migracja

Przy okazji mogliśmy przetestować najnowszy nabytek - pachnący nowością (no dobra, w istocie olejem) taras. 

Fot. Akcja migracja

Zazwyczaj staramy się być oszczędni w pochwałach, ale tym razem zrobimy wyjątek - taras jest ekstra! Nagrzane naturalne deski pod bosymi stopami, zewsząd zieleń, dużo miejsca, niezobowiązująca atmosfera z dala od spojrzeń ciekawskich w ogrodowej części domu... tak to można jadać, nawet na turystycznym stoliku :-) Płytki, kamień, kompozyty niech się chowają! Drewniany taras jest bezkonkurencyjny. Wart każdej użytej deseczki. Im większy tym lepszy, bo - jak wyjaśnił nam nasz wykonawca - z tarasem jest jak z łódką do wędkowania, jaka by nie była duża i tak okaże się za mała :-) 

Fot. Akcja migracja

Udanego letniego dnia!

środa, 16 lipca 2014

LIVING ROOM - KRZESŁA

Niektórzy twierdzą, że lato nie sprzyja aktywności. U nas jest wręcz przeciwnie - działamy na całego i to na różnych frontach. Między innymi po dobrych doświadczeniach z "egzemplarzem testowym" zakończyliśmy poszukiwania krzeseł do pokoju dziennego. Oto ich efekt -

Fot. Akcja migracja

pięć białych i jedna czarna owca.

Fot. Akcja migracja

Lekkie, wykonane z przyjemnego w dotyku tworzywa i co najważniejsze wygodne. Nie wszyscy jednak w naszym domu mogą się na nich rozsiąść... 

Fot. Akcja migracja

O nich także myślimy...

Fot. Akcja migracja

Podobnie, jak o wymarzonym stole do jadalni, ale o tym opowiemy już innym razem.

poniedziałek, 19 maja 2014

URZĄDZAMY WIATROŁAP CZ. I

Wiosna wiosną, pszczółki, zajączki - wszystko pięknie, ale dom też wymaga naszej uwagi. Mamy tu prawie tak duże pole do popisu, jak za oknem. Podłogi odkurzone, wymyte, zaimpregnowane tylko... puste. Aż się echo niesie. Gdy jednak dzień coraz dłuższy, a za oknem przyroda w rozkwicie, to o wnętrzach myśli się jakby mniej. Gdyby nie pomoc rodzinny i pożyczone łózko, to spalibyśmy na podłodze. Dobrze, że choć łazienka gotowa (no, może prawie gotowa). Powoli jednak trzeba ten stan zmieniać.

Skoro rodzina pomogła i mamy gdzie spać, to meblowanie zaczynamy, a jakże, od głównego pomieszczenia, czyli od... wiatrołapu. Mamy ustaloną reputację nieco szalonych, więc musimy o nią dbać. Co tam kuchnia, salon jakiś, czy sypialnia! Wiatrołap ma priorytet! Trochę oczywiście żartujemy, ale faktycznie okazało się, że zaczynamy od pomieszczenia, którego sens istnienia kwestionowaliśmy na etapie projektu, jako zbędną stratę metrów. Daliśmy się jednak przekonać, że dom to nie mieszkanie w bloku (czasem trudno porzucić blokową perspektywę), do którego wchodzi się pokonawszy przedsionki, klatki schodowe, korytarze. Swoista "śluza" między domem a zewnętrzem może się więc przydać.

Zabraliśmy się więc za wiatrołap. Raz, ponieważ prace nad pokojem gościnnym utknęły w martwym punkcie, dwa, jest to niewielkie pomieszczenie i jego urządzanie pozostaje zadaniem względnie łatwym.
Początkowo ruszyliśmy utartym szlakiem - traktując przedsionek domu jako idealne miejsce na szafę i wieszak w jednym. Ostatecznie jednak uznaliśmy, że pomieszczeniu temu trzeba więcej lekkości, przestrzenni gwarantującej swobodę ruchów. Zakładamy, że to tam zaczynać się będzie procedura powitania gości. Chcielibyśmy uniknąć konieczności "przepychania się" obok szafy. Co niewątpliwe wygodne dla domowników (kilka płaszczy, kurtek do dyspozycji tuż przy wyjściu) niekoniecznie musi się sprawdzić, gdy wpadną goście. Rozwiązanie z szafą sprawdziłoby się w dużym pomieszczeniu, co gwarantowałoby, że powitanie i ceremoniał zdejmowania płaszczy nie odbędzie się w ścisku nawet wówczas, gdy odwiedzi nas parę osób. Nasz wiatrołap jest jednak malutki. Nie chcielibyśmy trzymać części z gości w progu aż w przedsionku zrobi się luźniej. Ograniczymy się zatem do tego, co niezbędne - szafka na buty, wieszak, miejsce by przysiąść i drobne dodatki. Wygospodarowane miejsce wraz z szerokimi drzwiami (nie daliśmy się przekonać Panu stolarzowi, że metrowej szerokości drzwi są nam niepotrzebne i że "lepiej" - ciekawe tylko dla kogo? - będzie domurować sobie kawałeczek ściany zwężając przejście) ma zapewnić większą "przepustowość" całości.
Kolorystyka? Staramy się być konsekwentni - biele, szarości, trochę czerni... Jak będzie zbyt "grzecznie" dodamy jeden kolorowy dodatek.

W pierwszym transporcie dojechały wieszak i szafka. 
Fot. Akcja migracja

W ich skręcaniu przydało się doświadczenie z młodości w... modelarstwie. Takie instrukcje, jak z BoConcept to zatem dla nas pikuś.
Fot. Akcja migracja

Było trochę zabawy. Całość okazała się dobrze przemyślana, montaż nie sprawiał więc większych kłopotów. A już wiercenie w ścianie to była sama przyjemność, jeśli przyrównać je do blokowych doświadczeń ze zbrojonym żelbetem, gdzie albo dziura robi się trzy razy za duża albo, trafiwszy na pręt, wiertło ani drgnie.
Fot. Akcja migracja
Fot. Akcja migrcja

Efekt? Oceńcie sami. Brakuje jeszcze taboretu i dodatków. Te mamy już jednak przemyślane - wystarczy tylko kupić, co oczywiście znając nas zajmie trochę czasu.
Fot. Akcja migracja
Fot. Akcja migracja

piątek, 25 kwietnia 2014

FUTU

Czas pędzi nieubłaganie. Z nadejściem wiosny jeszcze szybciej niż zwykle. Mnożą się wyzwania, a my wciąż jesteśmy zawieszeni między światem wiejskim, a miejskim. Oba oczekują zaangażowania, pracy, poświecenia i czasu, czasu, czasu... Czujemy się niekiedy, jak słynny Kubuś Puchatek, który im bardziej szukał Prosiaczka, tym bardziej nie mógł go znaleźć, tylko, że my nie szukamy Prosiaczka, lecz wytchnienia. Być może jednak przełom jest bliżej niż nam się wydaje, no i chyba już wiemy, że Prosiaczek jest nie do znalezienia, ważne tylko, by dobrze bawić się przy jego poszukiwaniach ;-) No, ale dziś nie o tym, tylko o krzesłach...

Do tematu krzeseł przymierzamy się - w przenośni i dosłownie - już od pewnego czasu. Pierwotnie wszystko wydawało się przesądzone z chwilą zakupu pierwszego mebla - wymarzonej "bujawki" EAMES'ów.
Fot. Akcja migracja

Wokół stołu miały się więc pojawić klasyczne eames DSW. U nas jednak od decyzji do realizacji upływa sporo czasu. Sprzyja to namysłowi. Zazwyczaj chwalimy sobie taki tryb. Uchroniło to nas już od wielu pochopnych decyzji i błędów na budowie. Efekt uboczny? No na przykład taki, że wciąż nie mamy krzeseł :-) Z czasem nasz entuzjazm do eams'ów przygasał. Zaczęliśmy przeglądać dziesiątki innych modeli, o niektórych z nich już Wam wspominaliśmy. Kryteria poszukiwań? Krzesła mają być proste, nie narzucające się w formie, minimalistyczne, ale nie rustykalne, wygodne, pięć białych, jedno czarne.

No właśnie, wygodne! Tylko jak to sprawdzić w dobie, gdy w sieci dostępne jest wszystko tylko, że wirtualnie? Kupić jedno na próbę?
Fot. Akcja migracja

No w sumie można...
Fot. Akcja migracja

Przed Wami zatem "testowy" egzemplarz krzesła FUTU:
Fot. Akcja migracja

Pierwsze testy zaliczone pomyślnie. Lekkie, wygodne, nie kosztuje pensji minimalnej za sztukę i wydaje się pasować do tzw. ogólnej koncepcji.
Fot. Akcja migracja

Zamawiamy? Tak, chyba, że coś się jeszcze odmieni ;-)