Pokazywanie postów oznaczonych etykietą patenty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą patenty. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 października 2014

PROJEKT "DRABINA"

Trzymamy się drewnianych klimatów. Niedawno ruszył bowiem "projekt drabina" - drugie po stoliku z palety przedsięwzięcie z kategorii do it yourself w naszym domu.
Fot. Akcja migracja

Pomysł dobrze znany - drewniana drabinka w roli dekoracji, a jednocześnie praktycznej półeczki, czy wieszaka.
Fot. Akcja migracja

Postanowiliśmy nie wykorzystywać zbyt ciężkich i topornych drabin, które pozostały po ekipie budowlanej, lecz samodzielnie wykonać lekką i niewielką drabinkę o stopniach nachylonych pod kątem pozwalającym użyć ich jako małych półeczek.

Nasza drabina trafi do pokoju gościnnego, który będzie miał nieco łagodniejsze oblicze w porównaniu z resztą domu, bo też i jego "gościnny" charakter wkrótce nabierze szczególnego znaczenia.
Fot. Akcja migracja

Drabina na razie została jedynie skręcona i poddana pierwszym testom. Wymaga jeszcze pomalowania - a jakżeby inaczej - na biało.
Fot. Akcja migracja

wtorek, 12 sierpnia 2014

POBUDOWLANE POMYSŁY

Pobudowlane pozostałości... Tony śmieci, gruz, dechy, deski, deseczki, wkręty, gwoździe, które panowie budowlańcy z lubością rozrzucają gdzie się tylko da. Na szczęście część z budowlanych "śmieci" może zacząć drugie życie. Np. drabiny. Naprędce klecone przez ekipę, zbyt ciężkie i toporne, by można je było używać zgodnie z przeznaczeniem "w cywilu". Można je jednak wykorzystać tak:
Fot. Akcja migracja
Fot. Akcja migracja

Drugą młodość po budowie mogą przeżywać także palety. W internecie aż roi się od pomysłów na ich zastosowanie. Przyłączyliśmy się do ogólnego trendu i postanowiliśmy zrobić paletowy stolik. Główny zarys konstrukcji już jest gotowy. Chcemy nadać mu jeszcze indywidualny rys. Prace trwają...
Fot. Akcja migracja


środa, 6 sierpnia 2014

SKRZYNKI NA KWIATY

Macie na strychu lub w piwnicy stare skrzynki na owoce? A może towarzyszy Wam w sąsiedztwie surowa ściana, która aż prosi się o upiększenie? Jeśli tak, to ten post jest właśnie dla Was.

Fot. Akcja migracja


Udanej środy!

środa, 19 lutego 2014

NASZA BARDZO INDUSTRIALNA LAMPA

Jak wspominaliśmy ostatnio, choć naszym wnętrzom daleko do loftu, to nie udało mam się oprzeć chęci posiadania industrialnej lampy. Co prawda, nie wymyśliliśmy jeszcze dla niej konkretnego zastosowania, ale pokusa była zbyt silna...
Fot. Akcja migracja

Nie znamy projektanta tego cuda sztuki użytkowej, nabyliśmy je bowiem w... hurtowni elektrycznej, jak tzw. warsztatówkę. Lampa, choć nie sygnowana żadną znaną marką, jest bez wątpienia w 100 % industrialna, loft'owa, post fabryczna, a nawet po prostu fabryczna :-)
Fot. Akcja migracja
Nie ustępuje naszym zdaniem swoim braciom i siostrom z bardziej arystokratycznym pochodzeniem. Ma nad nim nawet jedną przewagę - w ostateczności przyda się w garażu :-)
  

sobota, 27 kwietnia 2013

Z CYKLU "SZEFIE, DA SIĘ ZROBIĆ!"

Dzisiejsze zdjęcia pozostawiamy bez komentarza, pozbawionym wykształcenia technicznego wyjaśniamy jedynie, że prezentujemy na nich "rewolucyjny system instalacji rynien spustowych" testowany u jednego z naszych sąsiadów.
Fot. Akcja migracja

Fot. Akcja migracja

Udanej soboty!

czwartek, 14 marca 2013

OSWOIĆ PRZESTRZEŃ CZ. I

Jak już wiecie, nasza główna aktywność na wsi sprowadzała się z początku do długich spacerów i podziwiania wszystkiego tego, co stali mieszkańcy - choć nie wszyscy -  najczęściej kwitują wzruszeniem ramion, jako "oczywistą oczywistość".

Przyszedł jednak moment, gdy postanowiliśmy odcisnąć swoje piętno na tej krainie i przystosować naszą działkę do czegoś więcej niż tylko kontemplacja otaczającej przyrody lub przynajmniej kontemplację tę ułatwić.

Od czego jednak zacząć? 

Zapewne to pytanie stawia sobie każdy świeżo upieczony posiadacz ziemski, zwłaszcza, jeśli w udziale przypadła mu nie podmiejska działeczka budowlana, lecz prawdziwe pole upchnięte między dwa lasy z trzecim rosnącym szybciej niż to by się mogło wydawać, łąką, kanałem melioracyjnym oraz krzakami, krzakami, krzakami (wg. słownika "akcji migracji" "krzaki" to uniwersalne określenie stosowane do opisu czegoś mniejszego niż drzewo, a większego niż kępa trawy, począwszy od wiosny zielonego, w okresie jesienno-zimowym szarobrązowego, co wydaje się okrążać obserwatora zewsząd i budzi ambiwalentne uczucia: pozytywne, jako siedlisko ptaków i coś żywego, co z definicji zasługuje na ochronę oraz negatywne, jako żywioł generalnie trudny do okiełznania i wrogi wszelki planowej gospodarce przestrzennej).
Fot. Akcja migracja

Nasz wybór padł na drogę. Tak, tak, jako dzieci miasta wszędzie musimy mieć "dojazd". Tymczasem obsługa komunikacyjna naszej działki dotychczas zabezpieczona była tak:
Fot. Akcja migracja
Mniej spostrzegawczym wyjaśniamy, że "droga" to ten udeptany pas ściółki leśnej po prawej stronie zdjęcia. Dla ciągnika wystarczało tylko, że my... nie mamy ciągnika (jeszcze).
Jak jednak zbudować drogę i to taką, która by nie przeminęła, może nie tyle z wiatrem, co raczej z pierwszym deszczem? Pozbawieni własnych doświadczeń i pomysłów postanowiliśmy zdać się na fachowca. Na nasze szczęście nie był to nikt z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad tylko Pan Waldek (pozdrowienia!) wyposażony w koparkę, ładowarkę, wywrotkę i - co najważniejsze - w dostęp do gruzu, dlatego też inwestycja przebiegła gładko.
Recepta na drogę w wersji wiejskiej jest prosta (przynajmniej, gdy się jej słucha): drogę się korytuje z humusu, zasypuje pokruszonym gruzem o frakcji nie większej niż cegłówka na wysokość ok 30-40 cm, równa, zachowując spadek w jedną stronę dla odpływu wody, wałuje, przysypuje warstwą drobnego niepłukanego kamienia (z tzw. glinką). I już mamy drogę:
Fot. Akcja migracja

Jak się nową arterię obsadzi kilkudziesięcioma jałowcami, trochę się pojeździ i wszystko się ubije, to całość wygląda tak:
Fot. Akcja migracja
Możemy tylko dodać, że patent Pana Waldka się sprawdził. Przy okazji naszych dalszych działań "oswajających" przestrzeń (o których może kiedyś Wam opowiemy), drogą tą przejechało ok. 100 40-to tonowych wywrotek z ziemią i kilkanaście równie ciężkich betoniarek. Nie zrobiło to na niej większego wrażenia.