piątek, 10 stycznia 2014

PSIA SYPIALNIA

Dawno nie wspominaliśmy o naszych psiakach. Czas nadrobić te zaległości, tym bardziej, że "maluchy" niebawem skończą 6 miesięcy.

Dziś rzut oka na psią sypialnię. Przygotowana była w pośpiechu z dostępnych na budowie materiałów. Za podstawę posłużyły dwie solidne drewniane skrzynie, które w oryginale służyły zabezpieczeniu kominka. Co ważne, pozbawione były wystających śrub, czy gwoździ, miały drewniane cokoły oraz "burty", więc nie ma groźby, że psy się pokaleczą, legowiska nie spoczywają bezpośrednio na zimnej podłodze, a "burty" sprawiają, że nie zsuwają się posłania. Środek wyłożyliśmy styropianem (ileż tego się na budowie wala...) oraz miękkimi kocami. Pełen luksus. Niestety, styropianowa izolacja w jednej ze skrzyń błyskawicznie padła ofiarą zębów i pazurów. O dziwo, w drugiej styropian się ostał (jeszcze?). Skrzynie są dwie - większa i mniejsza. Psom pozostawiliśmy kwestie podziału posłań między siebie. No i oczywiście wyszło to tak:
Fot. Akcja migracja

Cóż, miłość siostrzana liczy się bardziej niż wygoda.
Fot. Akcja migracja

Na koniec jeszcze fotka jednej z wyspanych siostrzyczek o poranku:
Fot. Akcja migracja

Miłego wieczoru i wygodnie spędzonej nocy!

niedziela, 5 stycznia 2014

DOMOWE OGNISKO

Tegoroczna zima nas rozpieszcza. Przynajmniej dotychczas, ku naszej wielkiej uciesze, oszczędnie korzysta z mrozu i śniegu. Oby tak dalej.

Zdarzają się jednak mroźne wieczory i poranki, gdy wszystko zastyga w okowach zimna...
Fot. Akcja migracja

Takie zimne wieczory dają doskonałą okazję, by ogrzać się w blasku domowego ogniska. Postanowiliśmy więc wypróbować alternatywne źródło ogrzewania i - jak się okazało - wielkiej przyjemności, w postaci naszej "kozy".
Fot. Akcja migracja

Pozbawieni doświadczeń kominkowo-piecykowych nie sądziliśmy nawet, że żywy ogień w domu może sprawiać tyle frajdy.
Fot. Akcja migracja

Grzeje, relaksuje, usypia (drugiego wieczoru oboje zasnęliśmy na fotelach wpatrzeni w ogień).
Fot. Akcja migracja

Domowa "koza" stała się główną atrakcją zimowych wieczorów. A więc... let it burn!
Fot. Akcja migracja
Ps. Jedna uwaga dla nowicjuszy: nie rozpalajcie nowego piecyka na pół godziny przed wizytą gości! Całość za pierwszym razem musi się "wypalić" z kurzu, smaru, masy uszczelniającej, co sprawia, że w domu robi się "siwy dym". Nam o tym nikt nie powiedział :-)

piątek, 3 stycznia 2014

KALENDARZ

Nowy rok... Czas biegnie nieubłaganie. Ciężko zachować rachubę. W tym roku będzie to jednak dużo łatwiejsze i przyjemniejsze, a to za sprawą szczególnego kalendarza, jaki otrzymaliśmy w prezencie od naszych Przyjaciół.
Fot. Akcja migracja

Sprawili nim nam ogromną przyjemność.
Fot. Akcja migracja

Za sprawą zdjęć jest on jedyny, niepowtarzalny i za każdym razem będzie nam przypominał szczęśliwe chwile spędzone w Ich towarzystwie. Pomysł prosty i genialny zarazem. Wystarczyły zdjęcia ze wspólnych wakacji...
Fot. Akcja migracja

A skoro już o czasie mowa, to życzymy Wam, by nadchodzące wolne dni zechciały zlecieć choć trochę wolniej.

czwartek, 2 stycznia 2014

CHOINKA

Święta, święta i po świętach. Dzisiejszy wpis utrzymamy jednak jeszcze w świątecznym klimacie. Chcielibyśmy bowiem opowiedzieć Wam o naszej tegorocznej świątecznej choince. W tym roku była ona  wyjątkowa. 

Dotychczas "w temacie" bożonarodzeniowego drzewka byliśmy na wskroś nowocześni. Jego rolę pełniła u nas żywa araukaria przybrana na tę okazję sznurem kolorowych światełek. Tradycyjnej choinki nie kupowaliśmy. Na wsi nasze podejście uległo diametralnej zmianie - postanowiliśmy powrócić do tradycji i wyposażyć się we własne drzewko. Mało tego, chcieliśmy zdobyć je sami, to znaczy sami upatrzyć, ściąć i przynieść, niczym zdobycz, do domu, czyli postąpić w sposób dla naszych nowych okolic zupełnie oczywisty i w żaden sposób nie nadzwyczajny. Dla nas było to jednak wyzwanie i powód do dumy (tak, tak, niewiele nam trzeba).

Wybór drzewka z pozoru nie powinien nastręczać trudności, mamy tu bowiem dokoła sporo dorodnych świerków:
Fot. Akcja migracja

Spokojnie, nie jesteśmy jednak aż takimi barbarzyńcami, by wycinać tak piękne drzewa. Wręcz przeciwnie, z gorliwością mieszczucha, na każde z nich chuchamy i dmuchamy, żal nam niemal każdej gałązki. "Ofiarą" padł młody i chorowity świerk kłujący (tzw. srebrniak) rosnący blisko linii energetycznej i z tej przyczyny z czasem i tak skazany na zagładę.
Fot. Akcja migracja

Jego wierzchołek nadawał się jednak w sam raz na świąteczne drzewko.
Fot. Akcja migracja

W ten oto sposób staliśmy się posiadaczami pierwszej od lat choinki:
Fot. Akcja migracja

Skromna dekoracja w postaci łańcuch gwiazdek z IKEA wystarczyła w zupełności. Dom od razu zyskał świąteczny klimat.
Fot. Akcja migracja