Po długich godzinach spędzonych ze szmatką i mopem w ręku jesteśmy gotowi, by pokazać Wam naszą "główną" łazienką w całej (niemal) okazałości. Pusto tu jeszcze i śladów życia jakby brak, ale w pędzie, jaki nam ostatnio towarzyszy nie czas jeszcze na ręczniczki, szlafroczki, gąbeczki, buteleczki...
 |
Fot. Akcja migracja |
Na razie musi nam wystarczyć, że nie ma tu już kurzu, tynku, puszek po farbie, i tym podobnych ozdób.
 |
Fot. Akcja migracja |
Nie czas także jeszcze na raport praktyczny dotyczący utrzymania tego cuda w czystości. Nasze obawy budzi czarna ściana i armatura. Pierwsze sprzątanie pozwala jednak na umiarkowany optymizm w tym względzie. Zresztą, dom to nie muzeum!
 |
Fot. Akcja migracja |
Brakuje także jeszcze jednego, bardzo istotnego dla ostatecznego efektu, elementu - umywalki wraz z szafką. Ta jednak musi zaczekać na stolarza, kolejnych prac wykończeniowych w tym roku bowiem byśmy już psychicznie i fizycznie nie wytrzymali. Wanna musi wystarczyć.
 |
Fot. Akcja migracja |
Całość bardzo nam się podoba, choć zdajemy sobie sprawę ze sprzecznych opinii, zwłaszcza ze strony tradycjonalistów, którym czarna toaleta kojarzy się z... koszarami ;-)
 |
Fot. Akcja migracja |
Dla nich, a także dla naszych czworonożnych pupili, mamy w zapasie bardziej tradycyjną, tzw. "roboczą", łazienkę.