niedziela, 14 grudnia 2014

PIERWSZY SPACEREK (BOERBOEL'S ON THE WATCH)

Dziś po pracowitej sobocie (o tym co robiliśmy będzie jeszcze okazja opowiedzieć) dzień wypoczynku. W dodatku pogoda dopisała, mieliśmy pierwszy od dłuższego czasu prawdziwie słoneczny dzień. Postanowiliśmy to wykorzystać wybierając się na pierwszy spacerek z Nową. Nie był zbyt ambitny, bo sięgał tarasu, ale od czegoś trzeba zacząć, prawda?
Fot. Akcja migracja

Spacerkiem największą chyba przyjemność sprawiliśmy...naszym psom. W końcu były w swoim żywiole - czujnych obrońców rodziny.
Fot. Akcja migracja

Czego jak czego, ale bezpieczeństwa Nowa mogła być więc pewna. Poważne i skupione miny "pieseczków" mówią w tym przypadku same ze siebie.
Fot. Akcja migracja

Wyjście z domu okazało się udane. Była okazja aby małą pokazać psom i dać im szansę by po pierwszych ostrożnych oględzinach mogły najmłodszą uczestniczkę Akcji Migracji przyjąć do "Stada". Psy, zwłaszcza takie niemałe i delikatne na swój boerboel'owy sposób, trzeba powoli i systematycznie oswajać z nowym członkiem rodziny.
Fot. Akcja migracja

"PŁYTOTEKA" - ZAPOWIEDŹ

Jak dotąd Nowa jest dla nas wyjątkowo łaskawa. Dostosowała się chyba do wiejskiego życia w wersji slow. Śpi, je, je, śpi z akcentem na "śpi". Potrafi co prawda pokrzyczeć, ale generalnie jej się nie chce. Krotko mówiąc - luz i spokój szamana. Trzymajcie kciuki, by było tak dalej.

W tej sytuacji my, jak to my, właśnie teraz postanowiliśmy podkręcić tempo realizacji naszych wnętrzarskich planów. Skoro Nowej nie rusza nawet podkuwanie ścian, to nie będziemy się ograniczać. Dziś skromna zapowiedź naszych najnowszych działań...
Fot. Akcja migracja
 

sobota, 13 grudnia 2014

KUCHNIA - PLAC BOJU

Ostatnio wspominaliśmy o niezbędnych przygotowaniach do urządzenia kuchni. Dziś rzut oka na "plac boju" - naszą kuchnię w stanie "0".
Fot. Akcja migracja

Totalna prowizorka. Wyżyn sztuki kulinarnej nie daje się tu osiągnąć... Dobrze, że w najbliższym miasteczku działa sporo dobrych barów.

piątek, 12 grudnia 2014

10-TY STOPIEŃ ZASILANIA (OKRKAN CZY INNE JAKIEŚ CÓŚ)

Wieś, natura, człowiek w obliczu żywiołów... W mieście tego nie znajdziecie. Dziś na przykład mamy tzw. 10ty stopień zasilania. Od południa trochę u nas wieje, no i... wywiało przed chwilą prąd. W wiejskich warunkach oznacza to wielogodzinną, jeśli nie wielodniową awarię. Nasza wieś niewielka, my niemal na końcu, a jakże, napowietrznej linii, w sąsiednich wsiach też wieje... Trochę poczekamy na zasilanie. A my oczywiście nie mamy jeszcze generatora...
Fot. Akcja migracja

Pozostają świeczki, piecyk typu koza i romantyczny wieczór we troje...
Fot. Akcja migracja

Za jakiś czas padną akumulatorki i kontakt ze światem też się skończy. W mieście tego nie znajdziecie...