Dziś na naszym blogu mały jubileusz - setny wpis. Można więc powiedzieć, że "Akcja migracja" rozkręciła się na dobre. I tak jest w rzeczy samej - ostatnie miesiące bardzo przybliżyły nas do upragnionego celu. Postęp widać gołym okiem:
![]() |
Fot. Akcja migracja |
![]() |
Fot. Akcja migracja |
Nadarza się więc dobra okazja, by ten wyjątkowy wpis poświecić wyjątkowej osobie - Komuś, bez kogo cała nasza migracja pozostałaby w sferze marzeń, a my błąkalibyśmy się po lasach i polach w poszukiwaniu upragnionego azylu. Komuś, kto nie tylko wpuścił nas do swego Raju, ale gotów był się nim z nami podzielić. Komuś, kto życzliwie i dyskretnie śledzi zza miedzy nasze poczynania i choć zapewne nie raz dziwi się, co te mieszczuchy tam wyrabiają, zawsze gotów jest, by pomóc.Komuś, przed kim nasza okolica nie ma tajemnic, kto zna wszystkich i kogo wszyscy znają. Komuś, kto jest dla nas kimś dużo, dużo więcej niż sąsiadem i kto za groźnym spojrzeniem i posturą kryje iście gołębie serce...
![]() |
Fot. Akcja migracja |
I nawet zgodził się na publikację swojego zdjęcia :-)
Powiedzieć takiej osobie dziękujemy, to tyle co nic nie powiedzieć. Nie będziemy się więc wygłupiać, bo jeszcze się zdenerwuje i nas pogoni.