Czas pędzi nieubłaganie. Z nadejściem wiosny jeszcze szybciej niż zwykle. Mnożą się wyzwania, a my wciąż jesteśmy zawieszeni między światem wiejskim, a miejskim. Oba oczekują zaangażowania, pracy, poświecenia i czasu, czasu, czasu... Czujemy się niekiedy, jak słynny Kubuś Puchatek, który im bardziej szukał Prosiaczka, tym bardziej nie mógł go znaleźć, tylko, że my nie szukamy Prosiaczka, lecz wytchnienia. Być może jednak przełom jest bliżej niż nam się wydaje, no i chyba już wiemy, że Prosiaczek jest nie do znalezienia, ważne tylko, by dobrze bawić się przy jego poszukiwaniach ;-) No, ale dziś nie o tym, tylko o krzesłach...
Do tematu krzeseł przymierzamy się - w przenośni i dosłownie - już od pewnego czasu. Pierwotnie wszystko wydawało się przesądzone z chwilą zakupu pierwszego mebla - wymarzonej "bujawki" EAMES'ów.
 |
Fot. Akcja migracja |
Wokół stołu miały się więc pojawić klasyczne
eames DSW. U nas jednak od decyzji do realizacji upływa sporo czasu. Sprzyja to namysłowi. Zazwyczaj chwalimy sobie taki tryb. Uchroniło to nas już od wielu pochopnych decyzji i błędów na budowie. Efekt uboczny? No na przykład taki, że wciąż nie mamy krzeseł :-) Z czasem nasz entuzjazm do eams'ów przygasał. Zaczęliśmy przeglądać dziesiątki innych modeli, o niektórych z nich już Wam
wspominaliśmy. Kryteria poszukiwań? Krzesła mają być proste, nie narzucające się w formie, minimalistyczne, ale nie rustykalne, wygodne, pięć białych, jedno czarne.
No właśnie, wygodne! Tylko jak to sprawdzić w dobie, gdy w sieci dostępne jest wszystko tylko, że wirtualnie? Kupić jedno na próbę?
 |
Fot. Akcja migracja |
No w sumie można...
 |
Fot. Akcja migracja |
Przed Wami zatem "testowy" egzemplarz krzesła FUTU:
 |
Fot. Akcja migracja |
Pierwsze testy zaliczone pomyślnie. Lekkie, wygodne, nie kosztuje pensji minimalnej za sztukę i wydaje się pasować do tzw. ogólnej koncepcji.
 |
Fot. Akcja migracja |
Zamawiamy? Tak, chyba, że coś się jeszcze odmieni ;-)