wtorek, 13 maja 2014

KWIATKI...

Pogoda ostatnio mało zachęcająca, postanowiliśmy więc sięgnąć po zdjęcia sprzed kilku, no może kilkunastu dni, gdy w naszym ogrodzie i sadzie wiosna mieniła się w pełnym słońcu całą paletą barw...
Fot. Akcja migracja
Fot. Akcja migracja

Fot. Akcja migracja
Fot. Akcja migracja
Fot. Akcja migracja

Prawdziwą burzą kwiatów obdarzyły nas w tym roku jabłonie...
Fot. Akcja migracja
Fot. Akcja migracja

Nie tylko my mamy z tego uciechę...
Fot. Akcja migracja

Fot. Akcja migracja

W wiosennym słońcu wyjątkowo intensywnie uwijali się nasi mali sąsiedzi, którym użyczyliśmy miejsca na działce...
Fot. Akcja migracja

Ci jednak nie bardzo lubią, gdy im przeszkadzać w pracy, toteż powyższe zdjęcie nasz fotoreporter przypłacił użądlonym policzkiem. No cóż, jakoś nie ma do pszczół szczęścia, choć bowiem usilnie próbuje podpatrywać ich świat to zawsze oberwie, a to w rękę, a to w kark, policzek... Jednak się nie zraża - na wsi trzeba być twardym.

niedziela, 11 maja 2014

DZICY GOŚCIE

Na dłuższy czas zniknęliśmy z blogosfery - wiosna jest zbyt absorbująca, a doba za krótka. Już jednak wracamy, dziś wpisem poświęconym, a jakże, wiośnie w naszym ogrodzie (nazwa trochę może na wyrost, ale niech będzie). Tym razem będzie to wiosna w "dzikim", naturalnym wydaniu. 

Wczoraj udało nam się sfotografować prawdziwie dzikiego gościa w naszym ogrodzie:
Fot. Akcja migracja
Niemal tuż pod nasze okna przykicał zając...
Fot. Akcja migracja
Wcześniej odwiedził nas koziołek tylko, że tym razem nie zdążyliśmy z aparatem. Dzicz, dzicz, dzicz... :-)

W ogóle mieliśmy szczęście do czworonożnych gości, wpadł do nas także koci kierownik budowy. Pomruczał, obwąchał, chyba mu się podobało, następnym razem trzeba będzie pamiętać o śmietance.
Fot. Akcja migracja
Ps.
A propos zająca: jeśli chcielibyście zaprosić do swojego domu jego kuzyna - króliczka, to zaglądnijcie tutaj.

niedziela, 27 kwietnia 2014

ZURI I NUBIA

Dawno nie zadręczaliśmy Was zdjęciami naszych "tyci" piesków. Dziś nadrabiamy zatem zaległości - przed Wami Zuri i Nubia podczas leśnego pikniku:
Fot. Akcja migracja & Friend
Niech Was tylko nie zwiedzie skruszona mina "rudej" i posągowe spojrzenie "błękitnej" - to ruda jest szefową stada, która ma wszystko, jak mawia zaprzyjaźniony treser psów, "w nochu". Błękitna ma bardziej melancholijne usposobienie - ogląda ptaszki, wącha kwiatki, przytula się..., no chyba, że dostanie "świrka", bo wtedy pruje przez las niczym 40kilowy żywy pocisk.

Ps. w tle widać rozerwany na drobne pień przewróconego drzewa, jak myślicie czyja to sprawka? ;-) 

piątek, 25 kwietnia 2014

FUTU

Czas pędzi nieubłaganie. Z nadejściem wiosny jeszcze szybciej niż zwykle. Mnożą się wyzwania, a my wciąż jesteśmy zawieszeni między światem wiejskim, a miejskim. Oba oczekują zaangażowania, pracy, poświecenia i czasu, czasu, czasu... Czujemy się niekiedy, jak słynny Kubuś Puchatek, który im bardziej szukał Prosiaczka, tym bardziej nie mógł go znaleźć, tylko, że my nie szukamy Prosiaczka, lecz wytchnienia. Być może jednak przełom jest bliżej niż nam się wydaje, no i chyba już wiemy, że Prosiaczek jest nie do znalezienia, ważne tylko, by dobrze bawić się przy jego poszukiwaniach ;-) No, ale dziś nie o tym, tylko o krzesłach...

Do tematu krzeseł przymierzamy się - w przenośni i dosłownie - już od pewnego czasu. Pierwotnie wszystko wydawało się przesądzone z chwilą zakupu pierwszego mebla - wymarzonej "bujawki" EAMES'ów.
Fot. Akcja migracja

Wokół stołu miały się więc pojawić klasyczne eames DSW. U nas jednak od decyzji do realizacji upływa sporo czasu. Sprzyja to namysłowi. Zazwyczaj chwalimy sobie taki tryb. Uchroniło to nas już od wielu pochopnych decyzji i błędów na budowie. Efekt uboczny? No na przykład taki, że wciąż nie mamy krzeseł :-) Z czasem nasz entuzjazm do eams'ów przygasał. Zaczęliśmy przeglądać dziesiątki innych modeli, o niektórych z nich już Wam wspominaliśmy. Kryteria poszukiwań? Krzesła mają być proste, nie narzucające się w formie, minimalistyczne, ale nie rustykalne, wygodne, pięć białych, jedno czarne.

No właśnie, wygodne! Tylko jak to sprawdzić w dobie, gdy w sieci dostępne jest wszystko tylko, że wirtualnie? Kupić jedno na próbę?
Fot. Akcja migracja

No w sumie można...
Fot. Akcja migracja

Przed Wami zatem "testowy" egzemplarz krzesła FUTU:
Fot. Akcja migracja

Pierwsze testy zaliczone pomyślnie. Lekkie, wygodne, nie kosztuje pensji minimalnej za sztukę i wydaje się pasować do tzw. ogólnej koncepcji.
Fot. Akcja migracja

Zamawiamy? Tak, chyba, że coś się jeszcze odmieni ;-)