wtorek, 23 września 2014

HORTENSJA

Hortensję drzewiastą dostaliśmy w prezencie. Na razie jest mała, miała zaledwie kilka kwiatostanów. Dbamy o nią, chuchamy, może pewnego dnia osiągnie rozmiary krzaków, jakie widzieliśmy w Holandii...
Fot. Akcja migracja

Fot. Akcja migracja

Pomarzyć dobra rzecz. Na razie musi nam wystarczyć, że nasza hortensja dzielnie mierzy się z psim zagrożeniem, choć nieliczne kwiaty po psich wyczynach często zamiast w ogrodzie, lądują w wazonie.

Fot. Akcja migracja


środa, 10 września 2014

DRZWI WEJŚCIOWE - MAGIA DODATKÓW CZ. II

Dzisiejszym wpisem wracamy do tematyki drzwi wejściowych i sposobów na zaaranżowanie wejścia do domu.

Wśród dodatków, które mają upiększyć tę część domu kolejną wyróżnioną przez nas grupę stanowią tzw. "drobiazgi różne różniste". Cześć z nich pozwala właścicielom domu "wyrazić siebie", uczynić wejście jak najbardziej zindywidualizowanym, już od progu dać gościom znać co lubią gospodarze...
Fot. Akcja migracja

Nie brakuje w tej grupie przykładów artystycznej wręcz ekspresji...
Fot. Akcja migracja

Z braku artystycznego polotu oraz z zamiłowania do pewnej roztropności i oszczędności w stosowaniu "środków wyrazu" my z takich pomysłów raczej nie skorzystamy. Zainteresowały nas w tej grupie bardziej praktyczne dodatki, np. ławeczki:
Fot. Akcja migracja
Fot. Akcja migracja
Fot. Akcja migracja

Taka ławka przed wejściem to rzecz na wsi nie do przecenienia, zważywszy, że warunki terenowe (i nie urządzony podjazd) sprawiają, że żal wchodzić do domu, nawet tylko do tzw. wiatrołapu, z piachem na butach. Rożnego typu laczki, kaloszki i inne trampki trzeba więc co rusz zdejmować, ubierać i znów zdejmować, zwłaszcza, że z i do domu wychodzi się tu wielokrotnie częściej niż w mieście. Oj, przydałoby się czasami przysiąść, przydało...

A skoro już o butach mowa, co powiecie na taki drobiazg na progu:
Fot. Akcja migracja
Na kalosze, sandały i inne crocs'y jak znalazł.

Cd. wciąż jeszcze nastąpi.

wtorek, 9 września 2014

OŚWIETLENIE "PUNKTOWE" - POFABRYCZNA LAMPKA

Lampy inspirowane zabudową fabryczną, przemysłowymi instalacjami, okrętowym oświetleniem na dobre zadomowiły się w nowoczesnych wnętrzach. Na pewno sprzyja temu moda na lofty, skandynawski minimalizm i prostotę, gdzie dostrzega się i eksponuje surowe piękno do bólu prostych, praktycznych urządzeń. 
Fot. Akcja migracja

Może też w tym trendzie na "żarówkę u sufitu" jest trochę przekory wobec kryształowych, "kapiących" złotem żyrandoli, które przecież jeszcze nie tak dawno były synonimem luksusu. Niezależnie od powodów, nam taki obrót rzeczy bardzo się podoba. Z przyjemnością obserwujemy więc metamorfozy pofabrycznych wnętrz (np. takie) oraz prawdziwy wysyp industrialnych lamp. 
Fot. Akcja migracja

Nietrudno odszukać źródła inspiracji dla lamp tego typu...
Fot. Akcja migracja

 Trzeba też przyznać, że wiele projektów bardzo udanie naśladuje oryginał...
Fot. Akcja migracja

Z naszej perspektywy takie oświetlenie, o ile podejść do niego bezkompromisowo, ma jednak jedną zasadniczą wadę - wymaga w większości iście fabrycznych, a więc przestronnych i przede wszystkim wysokich wnętrz. Sufit na 2,75 m, to nie to, co pozwalało by wyeksponować taką lampę. Oczywiście jest rozwiązanie dla ludzi z takim jak my rozterkami - lampy w wersji stojącej, przemysłowe reflektory, często na trójnogu:
Fot. Akcja migracja

W ten sposób dochodzimy do zasadniczego punktu dzisiejszego wpisu. Punkt jest jasny, ma nie mniej niż 0,5 m średnicy i być może stanie się mocnym, w przenośni i dosłownie, akcentem w naszym domu. Acha, ponieważ nie przepadamy za najlepszymi nawet imitacjami i znani jesteśmy z naszego szaleństwa - punkt jest oryginalny, w 100 procentach przemysłowo - fabryczno - stoczniowy ;-)
Fot. Akcja migracja

Ps. W zanadrzu mamy jeszcze jeden "industrialny" akcent, który pierwotnie posłużyć miał za inspirację dla naszej łazienki, a obecnie trafi do gabinetu, ale o tym opowiemy już innym razem.