środa, 10 kwietnia 2013

WIOSNA, WIOSNA, WIOSNA CZY TO TY?

Ostatnio niemal wszyscy z utęsknieniem wyczekują wiosny. Na wsi wydaję się, że można szybciej dostrzec jej oznaki. W ostatnim tygodniu wyruszyliśmy na poszukiwania. A zatem - parafrazując słowa słynnej piosenki Marka Grechuty - wiosna, wiosna, wiosna, czy to ty?

Pierwszą ofiarą nieuchronnej zmiany pór roku okazał się nasz bałwan.
Fot. Akcja migracja
Stracił dla wiosny głowę...

Szybko też odnaleźliśmy na naszej działce przebiśniegi.
Fot. Akcja migracja
 A kilka dni później także pierwsze krokusy.
Fot. Akcja migracja

Łąka, która jeszcze niedawno tonęła w białym puchu, także wydaje się już szykować do wiosny.
Fot. Akcja migracja
Dziś po resztkach śniegu nie mam już śladu.

Nic zatem dziwnego, że ze swoich norek zaczęły wyglądać pierwsze świstaki.
Fot. Akcja migracja
No dobra, oczywiście żartujemy - przecież wszyscy wiedzą, że świstaki zawijają jeszcze w sreberka.

Miłej środy!

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

FAJNIEDZIAŁEK

"Już poniedziałek Człowieku, nie ma co leżeć, czas wstawać! Jabłko jakieś byś zorganizował albo chociaż piętkę suchego chleba!"
Fot. Akcja migracja
I niech to będzie fajniedziałek!

niedziela, 7 kwietnia 2013

WIEJSKIE DROGI

Dziś opowiemy o bardziej "błotnistej" stronie życia na wsi.

Zgadnijcie co to?
Fot. Akcja migracja
To jest lokalna droga! A ściślej, jej fragment i to wcale nie jakiś zapomniany, prowadzący nie wiadomo dokąd. Ot droga, jakich w okolicy wiele.
Fot. Akcja migracja
Co prawda, chwaliliśmy się już, jak to my potrafimy budować drogi, ale nasze możliwości inwestycyjne są dość ograniczone, stąd wybierając się w podróż dalszą niż do najbliższego skrzyżowania, zdani jesteśmy na lokalną sieć drogową, a ta wczesną wiosną i jesienią pokazuje swoje drobne mankamenty...
Fot. Akcja migracja

Nie myślcie sobie jednak, że nie ma u nas asfaltu - jest, a jakże ale... w centrum wsi, a my, jak już wiecie, nie lubimy mieszkać w żadnym centrum. Na szczęście nasz wciąż jeszcze miejski samochodzik radzi sobie na tych drogach całkiem dobrze. Nie należy tylko przywiązywać "przesadnej" troski do czystości karoserii :)
Fot. Akcja migracja
Nie jest to też na pewno najlepsze miejsce dla zwolenników sportowych maszyn o niskim zawieszeniu, choć jakby co to i ich Pan Heniek z sąsiedztwa wyciągnie "z kłopotu" swoim traktorem. Pamiętać też należy, że co większe wyrwy "pod własnym nosem" trzeba naprawiać samemu nie czekając na zarząd dróg bo... się można nie doczekać. Tę lekcję już odrobiliśmy - na wsi trzeba liczyć na siebie i życzliwych sąsiadów, a także na cierpliwie wydeptane "ścieżki" w rożnych lokalnych instytucjach. Wielkomiejskie podejście w stylu "płacę podatki i wymagam" tu zdecydowanie nie zadziała. No i to co najważniejsze: uroki okolicy znaczne lepiej jest podziwiać na piechotę...
Fot. Akcja migracja

Miłego niedzielnego przedpołudnia!

czwartek, 4 kwietnia 2013

NOWY SĄSIAD

Niemal równo tydzień temu w naszym sąsiedztwie przyszedł na świat nowy mieszkaniec, najwyższy zatem czas by go Wam przedstawić.
Fot. Akcja migracja

Nie da się ukryć, że to "kawał", może na razie nie byka, ale byczka.

Ku naszej wielkiej uciesze, mimo niesprzyjającej aury krowia rodzina wykorzystała nieśmiałe promienie słońca na dłuższy spacer.
Fot. Akcja migracja

Choć to jej debiut w roli matki, Ruda, zwana też przez niektórych Milką, pokazała się jako troskliwa opiekunka.
Fot. Akcja migracja

Podczas spaceru nie mogło oczywiście zabraknąć czasu na piąte śniadanie.
Fot. Akcja migracja
Nieśmiało dodajmy, że widoczny na zdjęciach dzwonek to prezent od Akcji migracji - oryginalny, ręcznie robiony, dzięki życzliwości naszych przyjaciół przywieziony prosto z Karyntii.

Fot. Akcja migracja
Mocno trzymamy kciuki za pomyślność Małego.

Ps. Byczek nie ma jeszcze imienia. Jakieś propozycje?